Żużel – Bartosz Zmarzlik: Mogło być gorzej.

Siódma runda Speedway Grand Prix nie potoczyła się najlepiej dla Bartosza Zmarzlika. Polski czempion zakończył swoją znakomitą passę meldunków w finale. Mimo to szósta lokata pozwoliła mu nie stracić dystansu do Brady’ego Kurtza.

Zawody w Łodzi od samego początku nie układały się po myśli Bartosza Zmarzlika. Polak po dwóch startach miał ledwie punkt na swoim koncie. Korekty w motocyklach czempiona przyniosły oczekiwane rezultaty, jednak 31 – latek z Kinic po zawodach nie ukrywał, że piekielnie się męczył, a prędkości ciągle brakowało.

– Zawody dla mnie nieudane. Męczyłem się okropnie. Dobrze, że chociaż udało się pojechać w biegu ostatniej szansy i tam zająć drugie miejsce. Mogło być zdecydowanie gorzej. Przez całą rywalizację czułem się wolny. Czasem jak się zagapisz na początku, a nie trafisz z przełożeniami to trudno to nadrobić – powiedział obrońca tytułu.

Słabszy występ Zmarzlika sprawił, że Brady Kurtz wyrównał licznik Polaka i przed ostatnimi trzema rundami obaj ruszają tak naprawdę od zera. Polak jest jednak spokojny, a historia pokazuje, że sześciokrotny czempion w przekroju cyklu tylko raz wypada poza finał.

– Byłem w każdej sytuacji w cyklu. Goniłem i byłem goniony. To rywale muszą, a nie ja – zaznaczył.

Współlider cyklu Speedway Grand Prix ocenił także historyczną pierwszą rundę w Łodzi na tamtejszej Moto Arenie – Fajny tor, przede wszystkim wypełniony był po brzegi. Atmosfera była świetna, za co dziękuje polskim kibicom – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to