Żużel – Jack Holder: Robię wszystko, aby wrócić jak najszybciej.

Jack Holder walczy o powrót do pełni formy po karambolu, który wydarzył się podczas rundy Speedway Grand Prix we Wrocławiu. Australijczyk nie ukrywa, że robi wszystko, aby wspomóc swój zespół przed końcem sezonu.

Dla Jacka Holdera turniej Speedway Grand Prix we Wrocławiu miał pechowy scenariusz. 30 – latek w drugim wyjeździe zaliczył poważny karambol, po którym natychmiast udał się do szpitala. Pierwsze diagnozy mówiły o złamanej ręce i kilku innych drobniejszych urazach. Jak pokazały realia, skutki wypadku są bardziej dotkliwe, o czym szerzej opowiedział sam zainteresowany.

– Dosyć poważnie złamałem kość ramienną i musiałem przejść operację. Oprócz tego mam złamaną stopę, prawą kostkę i kilka żeber. Żebra potrafią być cholernie uciążliwe, ale z nimi jest już w porządku. Złamałem też kość krzyżową w miednicy i to jest obecnie chyba najgorszy uraz. Siedzenie sprawia mi ogromny dyskomfort. Mam już tego serdecznie dosyć – zaznaczył Holder na łamach British Speedway Network.

Australijczyk przy okazji odsłonił kulisy chwile po kraksie. Te najmilsze nie były.

– Szczerze mówiąc, w ogóle nie czułem stopy, dopóki nie zrobiono mi prześwietlenia całego ciała. Lekarze powiedzieli: 'Ta stopa jest spuchnięta. Boli pana?’. Zaraz po wypadku moja ręka była wykręcona w drugą stronę, a w plecach czułem ogromny, niepokojący dyskomfort. Jedyne, co wtedy robiłem, to starałem się ruszać dłońmi i nogami tak bardzo, jak to możliwe. Chciałem się tylko upewnić, że mam w nich pełne czucie – tłumaczył.

Dla Holdera bardzo ważne było wsparcie bliskich, na których jak zawsze mógł liczyć. Szczególnie trudne były pierwsze dni w szpitalu, które 30 – latek spędził w łóżku.

– Przez tydzień leżałem plackiem w szpitalu w Polsce, zupełnie sam. To były naprawdę mroczne chwile. W tym momencie też bywają ciężkie momenty, ale byli ze mną mama i tata, którzy niesamowicie mi pomagają. Mój brat Chris również odłożył na chwilę swoje życie na boczny tor, żeby mnie wesprzeć. Z kolei moja partnerka Jessica i nasz synek robią wszystko, co mogą, żeby poprawić mi humor – podkreślał.

Dla Jacka Holdera tegoroczna kampania była niezwykle udana. Kangur był niekwestionowanym liderem Gezet Stali Gorzów jak i jednym z czołowych kandydatów w walce o Mistrzostwo Świata. 30 – latek mimo poważnej kontuzji wierzy, że uda mu się wrócić na końcówkę sezonu.

– Robię po prostu wszystko, co w mojej mocy, aby wrócić jak najszybciej. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wsiąść na motocykl w tym roku – zakończył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to