Żużel – Jason Doyle: Jeszcze to do mnie nie dociera.

Jason Doyle razem z reprezentacją Australii dokonał wielkiej rzeczy. Kangury po niesamowitym pokazie siły na PGE Narodowym wygrały finał DPŚ i wzniosły puchar im. Ove Fundina do góry. Dla mistrza świata z 2017 roku, to był szczególny wieczór, podczas którego zapisał się na kartach historii.

Przy ponad 40 tysiącach fanów na PGE Narodowym w Warszawie, Australia zakończyła swoje oczekiwanie na złote medale w DPŚ. Kangury po ponad 24 latach wróciły na szczyt, a wydatnie zespół Marka Lemona do tego celu wsparł Jason Doyle. Dla doświadczonego zawodnika był to szczególny wieczór. 40 – latek po wywalczeniu złotego krążka w SGP, a także w SoN do wielkiego szlema potrzebował triumfu w Drużynowym Pucharze Świata. Ten w końcu nadszedł.

– Jeszcze to do mnie nie dociera. Nie wierzę, że to stało się faktem. Przez lata próbowałem z kadrą wrócić na szczyt DPŚ i dotarcie do tego momentu to coś niesamowitego. Mam ciarki na całym ciele i próbuję uświadomić sobie co się stało – rozpoczął – Bycie częścią tej ekipy to powód do wielkiej dumy. Rozpoczęliśmy znakomicie, ale później problemy zaczęły nas dotykać. Wiedzieliśmy jednak, że to jest nasza noc i nie zamierzaliśmy wywieszać białej flagi – tłumaczył Doyle.

Co istotne Doyle dokonał tego jako pierwszy w historii, co jego sukces czyni jeszcze bardziej wyjątkowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to