Żużel – Michael Jepsen Jensen: Jestem na swoim miejscu.

Przed nami szósta runda zmagań w Speedway Grand Prix. Skotfrag Arena w Malilli zamieni się w scenę zmagań najlepszych zawodników świata. Pierwszego biegu nie może się już doczekać Michael Jepsen Jensen.

Duńczyk w sezonie 2026 powrócił do Speedway Grand Prix. Po pierwszej skromnej rundzie w Landshut, MJJ zameldował się kolejno w trzech finałach z czterech możliwych. To wszystko poskutkowało świetnym czwartym miejscem w klasyfikacji generalnej dla 34 – latka. Jak sam zainteresowany w rozmowie z fimspeedway.com przyznał – To ekscytujące czuć, że jestem na swoim miejscu. Pokazałem to już podczas paru Grand Prix. Nie spodziewałem się niczego takiego, ale przecież właśnie po to wszyscy tu jesteśmy – powiedział.

Duńczyk wcześniej jako stały jeździec występował w SGP w 2015 roku, po czym na długi czas zniknął ze światowych aren. Jepsen Jensen zaczął wędrówki po polskich klubach, a przełomem okazał się sezon 2024, kiedy to w barwach Bayersystem GKM Grudziądz wystrzelił w najlepsze. Daną szansę Duńczyk wykorzystuje po dzień dzisiejszy, lecz jak zdradza kluczowe były pewne zmiany, aby to tak dobrze działało.

– Wiele rzeczy powstrzymywało mnie przed robieniem tego, na co moim zdaniem naprawdę mnie stać. Świadomość, że w końcu mogę to pokazać, jest super. Byłoby świetnie, gdybym był w takiej pozycji 10 lat temu. Ale nie byłem. Staram się brać wszystko dzień po dniu i udowadniać, że nie jestem beznadziejny – zaznaczył bezkompromisowo.

Jepsen Jensen po trzech finałach i byciu na „pudle” nie ukrywa, że celuje teraz w najwyższy stopień i upragnioną wiktorię. Na drugi puchar 34 – latek czeka już czternaście lat, kiedy to jako dzika karta w 2012 roku wygrał w Vojens z dziką kartą.

–  Naprawdę bardzo chcę tej wygranej i czuję, że powinna była nadejść już we Wrocławiu. Ale będę naciskał dalej i zobaczymy, co z tego będzie. Kiedy Bartek wygrał ostatnio we Wrocławiu, chyba mówił, że minęło dużo czasu od jego poprzedniego zwycięstwa rok temu – ale myślę, że ja mogę to przebić z moimi 14 latami. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wykręcić dobre wyniki. Głównym celem są oczywiście finały. Schrzaniłem Landshut. Ale poza tym od tamtej pory cały czas meldujemy się w pierwszej szóstce, więc mogę być z tego zadowolony – tłumaczył.

Na sam koniec MJJ odniósł się do swoich szans medalowych na koniec sezonu w Grand Prix. Ten wciąż może nawet sięgnąć po złoto. Jednak jak sam przyznał, kilku chłopaków musi „dać ciała”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to