Żużel – Znany mechanik o kulisach sezonu 2026. „Nowe regulacje wywróciły stolik.”

Dariusz Sajdak to główna postać w teamie Patryka Dudka. Wieloletni mechanik Jasona Crumpa, razem z Duzersem wrócił na absolutny szczyt. Popularny w środowisku „Jack” opowiedział co w sezonie 2026 sprawiało największe trudności w kontekście przygotowania motocykla do wyścigu.

Dariusz Sajdak to jeden z bardziej doświadczonych i cenionych fachowców pośród mechaników żużlowych. Popularny „Jack” w swoim CV ma chociażby osiem lat spędzonych w teamie Jasona Crumpa. Od dwóch lat Sajdak pomaga Patrykowi Dudkowi, który z jego wsparciem wrócił do absolutnej krajowej jak i światowej czołówki.

Mechanik Indywidualnego Mistrza Polski z sezonu 2025 opowiedział o tym co w minionej już kampanii sprawiło teamowi Duzersa najwięcej problemów. Odpowiedź nie dziwi, bowiem regulacje z oponami już na papierze zapowiadały nam sporo kłopotów z dopasowaniem. W polskich ligach obowiązywała opona dętkowa, a na międzynarodowej scenie bezdętkowa.

–  Koła. Odpowiadam automatycznie, bo tu nie ma nad czym się zastanawiać. Niekoniecznie opony, o których wspomina się w publicznych dyskusjach, ale właśnie koła. Mam na myśli cały zestaw – obręcz, oponę i dętkę. Nowe regulacje w przepisach wywróciły stolik. Każdy, bardziej lub mniej się z tym zmaga. I większość – bardziej otwarcie lub skrycie o tym rozmawia. To jest walka. Wejście obowiązku jazdy na oponach dętkowych diametralnie zmieniło pracę motocykla – koło ma inną masę obrotową. Silniki są dziś bardzo delikatne, a ich elastyczność jest już właściwie żadna. Zmiana tak ważnego elementu, jakim jest koło, wprowadziła potężny zamęt. Trzeba być dostrojonym maksymalnie, żeby całość działała tak, jak przywykł do tego zawodnik. Widać to na przykładach wielu żużlowców, którzy słynęli z doskonałych startów, a w tym sezonie mają z tym kłopot. Oni nie stracili swoich umiejętności. To technologia sprawiła, że muszą przystosować się do nowych warunków. My od początku sezonu mocno się z tym zmagamy – tłumaczył na łamach redbull.com.

Sajdak od 30 lat jest przy czarnym sporcie i kto jak nie on miałby znać wszelkie detale tego sportu. Mechanik wyjaśnia, czemu ta jedna regulacja tak bardzo wywróciła wszystko do góry nogami. Wszak na przestrzeni lat było mnóstwo innych rewolucji.

– Po pierwsze – zgadzam się, że zmian było wiele, ale ich częstotliwość bardzo przyspieszyła w ostatnich latach. Dawniej to były kroki milowe, na które się przygotowywaliśmy i które potem rozgryzaliśmy latami. Tłumiki, tzw. „megafony”, potem zamknięte tłumiki. Silniki – przejście ze stojących na „leżaki”. To były rewolucje, a ich adaptacja trwała długo. Potem nowości wchodziły coraz szybciej – korbowody, tytan, cewki, limitery, terystory – to zagadnienia całkiem świeże, a jest ich naprawdę dużo. Ale ważniejsze jest coś innego. Pierwszy raz w swojej długiej pracy przy tej dyscyplinie mierzę się z wyzwaniem, jakie mamy teraz. Nigdy wcześniej nie musiałem pracować z zawodnikiem w oparciu o dwa różne regulaminy – dla Polski i reszty świata – rozpoczął – Wyzwanie jest potężne, to całkowicie nowy challenge. Orientacja w regulaminach to jedno, ale dochodzą nawyki żużlowca, jego przyzwyczajenia i pamięć mięśniowa. Zawodnik, w zależności od tego gdzie startuje, musi stale mieć wgrany w głowę tryb, którym jedzie – czy ma koło z dętką, czy bez. Te detale są bardzo ważne, bo od tego zależy cała technika prowadzenia motocykla, sylwetka i rozłożenie ciężaru. Trzeba nie tylko wyciągać wnioski z warunków torowych, ale także pamiętać o kole, zarządzać balansem ciała. W kuluarach mówi się o tym bardzo dużo – podkreślił.

Dariusz Sajdak w ostrych słowach odniósł się co do realizacji celów nowych regulacji. Te miały obniżyć koszty i sprawić, że sport stanie się bezpieczniejszy.

– Ja nie widzę nawet jednego plusa. Żadnego. Bezpieczniej na pewno nie jest i tego dowodzi podobna, albo większa liczba poważnych wypadków. Jeśli chodzi o finanse, na razie jest sporo drożej, niż wcześniej. Początkowo opony były tańsze, ale ich cena szybko poszła w górę. Do tego dochodzi ogromna liczba treningów, które każdy musi przeprowadzić, żeby odnaleźć się w nowych warunkach. Mój zawodnik wpompował już w tym roku taką sumę w testy, że głowa mała. Kibic może sobie pomyśleć – stać go, to niech kupuje silniki i dogrywa ustawienia. Ale to tak nie działa. Przerobiliśmy z Patrykiem 16 różnych setupów i nadal szukamy. To jest potężna i kosztowna praca. Samo kupowanie kolejnych jednostek napędowych nic nie da. Ważniejsze jest odpowiednie ich dostrojenie. Cały czas walczymy o to, by wrócić do wiedzy, którą mieliśmy w ubiegłym roku, a na którą też pracowaliśmy bardzo długo. Nowe regulacje rozbiły wieloletnią strategię pracy. Nie mogę wypowiadać się za innych, ale u nas te koszty znacznie wzrosły – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to