Legendy Żużla - Greg Hancock

Legendy Żużla - Wiecznie uśmiechnięty Amerykanin.

Greg Hancock to bez wątpienia jedna z ikonicznych postaci dla światowego żużla. Popularny „Grin” przez lata cieszył nas swoją niebywałą techniką jazdy, lecz jak się okazuje poza torem wcale ideałem nie był!

Przygodę ze speedwayem pogodny Amerykanin rozpoczynał na Wyspach Brytyjskich, gdzie razem z Billim Hamillem przyleciał na mecze towarzyskie. Wypadł w nich na tyle dobrze iż zespół Cradley Heath zaproponował mu profesjonalny kontrakt. Rozwoju młodego Hancocka dopilnował jego mentor występujący w tej samej drużynie – Bruce Penhall.

Współpraca wręcz momentalnie wypaliła dla brytyjskiego zespołu, a rozwój Grega był znaczący. Już w 1992 roku wraz z reprezentacja USA sięgnął po złoty medal Mistrzostw Parowych oraz po Drużynowe Mistrzostwa Świata.

Dobre występy Amerykanina nie uszły bokiem w Polsce, bowiem wypatrzyli go włodarze Unii Leszno. „Grin” nie zabawił jednak tam długo i po dwóch sezonach pożegnał się z klubem jak i Polską Ligą. Rozbrat nie był jednak długi, gdyż w 1996 sięgnęły po niego Orły z Gniezna.

Rok później Greg wywalczył swój pierwszy tytuł Mistrzowski pokonując takie tuzy jak jego rodak Billy Hamill czy Tomasz Gollob. O medal otarł się także Tony Rickardsson. Ówczesny Indywidulany Mistrz Świata zdecydował się na sensacyjny transfer do pierwszoligowej Sparty Wrocław. Jednak decyzja Grina wcale nie była błędna. Amerykanin pomógł Wrocławianom wywalczyć awans, a pobyt na zapleczu trwał ledwie sezon. Współpraca ta zaowocowała dłuższym związkiem, a sam Hancock spędził na Dolnym Śląsku najdłuższe w karierze zawodniczej w Polsce – 7 sezonów. Podczas wielu lat startów w Sparcie, wywalczył trzy srebrne medale, a także jeden brązowy.

W kolejny latach przyszły etapy występów w ekipach z Gdańska, Częstochowy, Zielonej Góry, Tarnowa, Rzeszowa czy także Torunia. Jednak Hancock nie przestawał startować konsekwentnie w SGP, gdzie na swój drugi tytuł czekał 14 sezonów i w wieku 41 lat został Dwukrotnym Mistrzem świata. Popularny „Grin” jednak wcale nie zamierzał się na tym zatrzymać i po trzech latach sięgnął po trzeci tytuł.  Ostatni i najprawdopodobniej najciężej wywalczony to ten z 2016, gdzie stoczył genialną bitwę z Taiem Woffindenem. Amerykanin pokonał Wyspiarza o ledwie 9 oczek, przy czym przez cały sezon wygrał jedne zawody w Malili.

Greg to także posiadacz wielu rekordów, w tym także dla najstarszego mistrza, który wywalczył w wieku 44 lat i 130 dni. Jest także jedynym żużlowcem, który ścigał się w absolutnym topie aż cztery dekady. Swoja karierę zawodniczą zakończył w 2018 roku. Na sezon 2020 c prawda miał kontrakt warszawski z Rybnickim ROWem, lecz nie wystartował w żadnych zawodach.

„Grin” na torze zawsze był dżentelmenem o czym każdy ze ścigających się z nim zawodników może potwierdzić, jednak poza owalem Amerykanin był bardzo trudnym i specyficznym graczem. Najlepiej wie o tym Jacek Gajewski. O to co były menedżer Aniołów mówi o byłym żużlowcu: „Od początku byłem przekonany, że Greg ostatecznie podpisze z nami kontrakt, ale faktycznie kilka osób w klubie już traciło nadzieję i było zbulwersowanych jego zachowaniem. Niecierpliwili się także kibice. Gdy wydawało się, że wszystko jest już na ostatniej prostej, to Hancock lubił robić kolejną wrzutkę i stawiać nowe warunki. Z pozoru były to drobne sprawy, ale potrafiły wprowadzić spore zamieszanie. Chodziło choćby o zadbanie o dodatkowe rzeczy, jak choćby zakwaterowanie dla mechaników, transport z lotniska, czy warsztat na stadionie. Nasza obecność w Walencji była zupełnie przypadkowa i nawet nie mieliśmy okazji się zobaczyć. Ja byłem tam prywatnie i przyjechałem w dzień wyścigu, a Hancock przez kilka dni przed wyścigiem realizował tam zobowiązania reklamowe dla sponsorów. Prawdą było jedynie to, że Amerykanin faktycznie kontrakt z Apatorem podpisał zaledwie kilka godzin przed zamknięciem okna transferowego. Ja byłem jednak o niego spokojny”

Amerykanin w swojej bogatej karierze cztery razy wywalczył tytuł Mistrza Świata, trzykrotnie sięgał po Drużynowe Mistrzostwo. Jest rekordzistą pod względem występów w SGP, miejsc na podium, występów w finałach. Zdobył także najwięcej punktów w historii cyklu. Oto cały Greg Hancock!