PGE Ekstraliga – Pierwsze koty za płoty dla Kurtza. „Przepracuję to i wrócę silniejszy.”

Debiut w barwach Betard Sparty Wrocław nie przebiegł zgodnie z planem dla Brady’ego Kurtza. Najlepszy zawodnik M2E w sezonie 2024 nie umiał się odnaleźć na toruńskiej Motoarenie i jak sam przyznaje, czeka go sporo pracy i analizy w tej kwestii.

Australijczyk po pięciu latach spędzonych w Metalkas 2. Ekstralidze wrócił z wielkimi nadziejami do najlepszej żużlowej ligi na świecie. Debiut w barwach Betard Sparty nie przebiegł najlepiej, acz nie można za bardzo winić Kangura z wielu powodów. Przede wszystkim to początek sezonu, a powrót do PGE Ekstraligi trafił mu się na bardzo wymagającym gruncie, który od zawsze sprawiał mu kłopoty, a nie pomógł w tym Piotr Baron, który zaskoczył nawet samego Macieja Janowskiego.

– Byłem fatalny. Tor w Toruniu nigdy nie był dla mnie łaskawy, niemalże zawsze opuszczałem go na tarczy i tak było również tym razem. Nie mogłem dobrać odpowiednich ustawień, wszystko, czego próbowałem, działało jakby na przekór. Trudno mi w tej chwili zebrać myśli, przede mną dokładna analiza i wyciąganie wniosków. Jeździłem na tych samych jednostkach, na których miałem okazję przygotowywać się do sezonu. Co więcej, drugi motocykl przynosił mi wiele korzyści w minionym sezonie, więc nie potrafię powiedzieć, co poszło nie tak. Popełniłem sporo błędów na torze, brakowało tego, co napędzało mnie w minionym roku. Usiądę, przepracuję to i wrócę silniejszy- przyznał żużlowiec na łamach ekstraliga.pl

W drugiej kolejce Kurtza czekać będzie inauguracja przed swoją nową publicznością na Stadionie Olimpijskim. Tam z pewnością Australijczyk liczyć będzie na większą zdobycz, szczególnie po pochwałach, które płynęły od jego kolegów z drużyny nt. jego dyspozycji na „Olimpico”.

Postaw mi kawę na buycoffee.to