Żużel – Andrzej Lebiediew: Nie jestem zawodnikiem z łapanki.

Inauguracja Speedway Grand Prix w Landshut dla wielu zawodników będzie zapamiętana na długo. Bartosz Zmarzlik rozpoczął marsz po szósty tytuł, Brady Kurtz wszedł z drzwiami do cyklu, a swoje pierwsze podium świętował Andrzej Lebiediew, dla którego to wielki moment.

Sobotni wieczór w Bawarii był pod wieloma względami wyjątkowy. Mimo przeciwności losu zwyciężył Bartosz Zmarzlik, który zanotował swoistą potrójną koronę. Polak wygrał sprint, fazę zasadniczą jak i cały turniej. Na podium obok 30 – latka znalazł się Andrzej Lebiediew. Dla Łotysza sukces ten bardzo wiele znaczył, czego nie kryły łzy jakie miał zawodnik udzielając wywiadu dla stacji Eurosport – Popłakałem się w poprzednim wywiadzie i teraz chyba też się wzruszę. Czuję się jak zwycięzca. Dużo dla mnie znaczy to podium, dla mojej rodziny. Chciałbym bardzo podziękować mojej mamie. Jestem jej bardzo wdzięczny za to, że jestem tutaj. To osoba, która mi dała wszystko. Nie stałbym też w tym miejscu, gdyby nie klub z Daugavpils. Oni dali mi szansę i możliwość startowania w tak kosztownym sporcie. Mojej rodziny nigdy by nie było stać na zaangażowanie się w tę dyscyplinę Mojemu miastu należą się słowa uznania. Jestem na podium jako pierwszy Łotysz w historii – rozpoczął, jednocześnie dziękując swojej żonie jak i dzieciom za nieustający doping.

Łotysz pierwszym sukcesem mocno broni swojej pozycji w cyklu, którą zresztą sam sobie utrzymał zdobywając tytuł Indywidualnego Mistrza Europy – To pierwszy puchar, ale mam nadzieję, że będzie już dalej z górki. W zeszłym roku mówiłem, że chcę potwierdzić, iż zasługuję, by należeć tej stawki. Druga część sezonu pokazała, że jestem w odpowiednim miejscu. Ten puchar za trzecie miejsce jest potwierdzeniem, że nie jestem zawodnikiem z łapanki – skwitował.

Kolejna szansa na pokazanie się przed Łotyszem stanie na największej imprezie żużlowej na świecie, już 17 maja na PGE Narodowym.

Postaw mi kawę na buycoffee.to