PGE Ekstraliga – Piotr Protasiewicz: Długo musieliśmy czekać na wygraną.

Stelmet Falubaz Zielona Góra przełamał się w piątej kolejce na domowym torze przeciwko PRES Grupa Deweloperska Toruń. Bohaterem miejscowych bez dwóch zdań był Przemysław Pawlicki, który skończył zawody z czternastoma punktami. Piotr Protasiewicz podsumował jakże ważne spotkanie dla jego podopiecznych.

Kawał widowiska w niedzielę przy W69 zgotowali fanom zawodnicy Stelmet Falubazu oraz PRES Toruń. O końcowym wyniku zadecydował ostatni bieg, w którym po raz kolejny popisał się Przemysław Pawlicki. Starszy z braci na swoim koncie zapisał czternaście punktów minimalizując fatalną postawę Leona Madsena – Długo musieliśmy czekać na wygraną, ale szczerze mówiąc od początku wierzyłem w naszą drużynę. Bałem się co prawda, że braknie paru punktów, przez słabą dyspozycję Leona Madsena. Jak lider robi pięć czy sześć punktów to często może zabraknąć tych oczek do wygranej. Przemek Pawlicki na szczęście nadrobił to, dobrze pojechał także Damian Ratajczak. Pozostali dołączyli w końcówce co było kluczowe. Ta wygrana jest bardzo budująca, cieszę się i wierzę, że to był taki mecz na przełamanie.  Da nam to trochę spokoju, zawodnikom pewności. Praca, którą włożyliśmy nie poszła na marne. Kierunek od samego początku mieliśmy dobry i to wiedziałem, ale to nie jest takie proste, że pstrykniesz palcem i wyniki same przyjdą – mówił po meczu dla klubowej telewizji Piotr Protasiewicz.

Dyrektor Sportowy, a zarazem menedżer Stelmet Falubazu Zielona Góra zdecydował się odstawić Leona Madsena z biegów nominowanych. Duńczyk, który miał być liderem Motomyszy zawodzi na całej linii, a legenda drużyny z W69 nie owijała w bawełnę podsumowując wyczyny byłego wicemistrza świata – Nie było żadnej dyskusji w kontekście zostawienia Leona Madsena w parku na biegi nominowane. Postawiłem na zawodnika, który lepiej startuje i nie pomyliłem się – podkreślał. Protasiewicz odniósł się także do choroby, którą żużlowiec się zasłaniał – Ja mam wsiąść za niego? Ja nigdy z powodu przeziębienia nie odpuszczałem zawodów. Na te pięć minut choroba nie ma żadnego znaczenia – grzmiał Protasiewicz.

Opiekun Stelmet Falubazu na sam koniec podkreślił, że jego ekipy wcale nie można skreślać w kontekście walki o dobry rezultat – Ja bym nie skreślał naszych szans w walce o wysokie lokaty. Przed nami mecze, w których nie jesteśmy bez szans. Warunek nadrzędny to zdrowie całego składu. Zawodnicy zostawiają serce na torze i to się liczy – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to