Żużel – Andrzej Lebiediew: Oby więcej takich turniejów.

Runda na PGE Narodowym przyciągnęła ponad 45 tysięcy kibiców na trybuny. Na kilku dniowym torze zawodnicy stworzyli całkiem niezłe widowisko, a całą inicjatywę zachwala Andrzej Lebiediew. Łotysz chciałby więcej takich imprez w kalendarzu Speedway Grand Prix.

Jeszcze do niedawna w cyklu SGP sztuczne tory nie były taką rzadkością jak obecnie. Oprócz PGE Narodowego żużlowcy rywalizowali w Cardiff, a przed laty organizowane były imprezy w Sztokholmie czy Kopenhadze. Fanem kilkudniowych owalów jest Andrzej Lebiediew – Lubię takie tory. Nawet przy gorszym wyniku to tor tymczasowy wprowadza żużel na salony. Warszawa, PGE Narodowy, tłumy, które zasiadły na stadionie – to jest największa, najlepsza promocja naszego sportu na świecie w tym cyklu. Oby więcej takich turniejów. Jak będzie ich nawet dziesięć, na takich torach, na takich stadionach, to będę się cieszył jako za nas i za całą dyscyplinę – przyznał na łamach ekstraliga.pl.

Lebiediew rundę na PGE Narodowym wspominać będzie całkiem nieźle. Łotysz otarł się o drugi z rzędu finał – Za każdym razem jak nie wygrałem biegu, to można powiedzieć, że mogłem zrobić coś więcej. Na pewno wyjadę z tego stadionu z podniesioną głową, bo naprawdę zrobiliśmy z chłopakami kawał dobrej roboty. Finał był w zasięgu. Jako pierwszy w biegu ostatniej szansy wybierałem pole startowe. Nie wykorzystałem tego. Udało mi się jednak dowieźć do mety te ważne dwa “oczka” i w rundzie zostać piątym zawodnikiem – tłumaczył.

30 – latek opowiedział także o powodach wyboru numeru pierwszego po kwalifikacjach – Finalnie ta jedynka wypaliła. Cały plan, który miałem w głowie opierał się na tym, że był to tor tymczasowy. Takie rzeczy też trzeba brać pod uwagę. W te tory jednodniowe leje się mniej wody. Zaryzykowałem i to się opłaciło – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to