Żużel – Bartosz Zmarzlik: Nadal trzeba ciężko pracować.

Setny występ w cyklu Speedway Grand Prix, nasz pięciokrotny Mistrz Świata zwieńczył w najlepszy możliwy sposób- wygrywając po raz 28. w karierze w elitarnym gronie. Oto co powiedział żużlowiec na gorąco po wiktorii.

Dla Zmarzlika sobotni wieczór na praskiej Markecie ułożył się idealnie. 30 – latek dostarczał najwięcej emocji zebranym fanom, stwarzając genialne widowiska pośród nudnych odsłon zdominowanych przez przeważające pierwsze pole. Zmarzlik wygrywając w swoim setnym starcie dołączył do Leigha Adamsa, Tomasza Golloba i Andreasa Jonssona, którzy swój jubileusz pośród najlepszych okraszali tak jak pięciokrotny mistrz świata.

– Myślę, że wygraną w Pradze świetnie celebruje się setny występ w Grand Prix, a w przeszłości różnie tutaj bywało. Nie mogłem sobie lepiej tego wymarzyć. Woziłem dwójki, ale czułem, że jestem w kontakcie. Prawie nic nie robiłem, a na finał motocykl sam się doregulował – rozpoczął na antenie Eurosportu – Dużo potu zostawionego, ale jestem szczęśliwy, przeszczęśliwy. Dla takich chwil się żyje – podkreślał.

Pomimo kolejnej historii napisanej przez Zmarzlika, dla niego samego najważniejsze było co innego – Chciałem wygrać dla moich synków z okazji nadchodzącego dnia dziecka, to było dla mnie kluczowe. Cieszmy się tą chwilą, wspierajmy się, chodzi o dobro jakie sobie okazujemy. Takie dni jak ten dają dużo siły, motywacji, ale to nie zmienia faktu, że nadal trzeba ciężko pracować – skwitował Zmarzlik.

Wygraną w Pradze, Polak odzyskał fotel lidera klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix.

Postaw mi kawę na buycoffee.to