Żużel – Ostrzegał przed tym co może się stać, nikt go nie posłuchał. Stewart Dickson przewidział krach.

Sytuacja w brytyjskim żużlu dawno nie była tak zła jak obecnie. Przyszły sezon pojedzie o czym zapewniał Phil Morris, jednak liczba drużyn partycypująca jest bardzo wyraźnym znakiem ostrzegawczym przed upadkiem na samo dno.

Jeszcze do niedawna o ligach brytyjskich można było mówić w kontekście bardzo ważnych rozgrywek obok tych w Polsce, Danii czy Szwecji. Teraz może dojść do sporej marginalizacji klasy sportowej jaką będą mieli okazje obserwować fani na wyspach. Zawirowania wokół zmian organizacyjnych SGB Premiership sprawiło, że największe gwiazdy rezygnują z jazdy, a na domiar złego z mapy znikają kolejne kluby jak i ich stadiony. Dwa kolejne są na sprzedaż, a konkretnych kupców na razie brak. Stewart Dickson, promotor Leicester Lions w rozmowie na łamach Speedway Stara podkreślał, że przewidział taki łańcuch przyczynowo skutkowy i chciał mu zapobiec.

– Latem poprosiłem o pilne Walne Zgromadzenie, ponieważ przewidywałem, że taka sytuacja się wydarzy. Wiedziałem, że Birmingham zakończy działalność na koniec sezonu, a Oksford miał za sobą dwa trudne lata i rozważał start wyłącznie w SGB Championship. Przeczuwałem więc, że zbliża się problem – rozpoczął – Chciałbym wierzyć, że wszyscy wyciągnęliśmy z tego lekcję. Może w czerwcu lub lipcu przyszłego roku, jeśli zauważymy, że sytuacja ponownie zmierza w złym kierunku, usiądziemy wspólnie do rozmów, zaczniemy analizować liczby i spróbujemy stworzyć dwie wyrównane ligi – przyznał Dickson.

Promotor Lwów z Leicester jest zdania, że już teraz władze ligi powinni zacząć myśleć o sezonie 2027, aby ten mógł odbyć się z jak największą ilością drużyn – Obecnie możemy mieć do czynienia z Premiership liczącą pięć drużyn i Championship z dziewięcioma. Myślę jednak, że mamy zasoby, by doprowadzić przynajmniej do układu sześć i osiem. Niestety zareagowaliśmy zbyt późno i wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność. Siedem-osiem tygodni temu wydawało mi się, że osiągnęliśmy porozumienie. Mieliśmy spotkanie w Barnsley z udziałem klubów z SGB Premiership i SGB Championship, i wyjeżdżając stamtąd autostradą zacząłem już kompletować skład. A potem, zupełnie niespodziewanie, dwa tygodnie później pojawiła się informacja, że Ipswich zostanie wystawione na sprzedaż, co w żaden sposób nie wynikało z rozmów w Barnsley – skwitował.

Sytuacja w brytyjskim żużlu tylko pokazuje, że gdy w Polsce nie będziemy bacznie doglądać wszelkich spraw formalnych, może być bardzo niewesoło, a bujnie wygłaszane slogany mogą szybko odejść w niepamięć.

Postaw mi kawę na buycoffee.to