KLŻ – Koniec żużla w Tarnowie? Wymowne wpisy.

Do 20 marca Unia Tarnów miała czas uregulować swoje zaległości i przygotować się na kolejny sezon. Media klubowe jak i profile zespołu milczą, a zawodnicy pomału wrzucają pożegnalne posty. To koniec blisko siedemdziesięcioletniej tradycji czarnego sportu na Mościcach.

Główna Komisja Sportu Żużlowego wraz z Prezydium ZG PZM, przyznając spadkowiczowi z Metalkas 2. Ekstraligi licencję nadzorowaną postawiła szereg wymagań, które musiały być spełnione, aby Unia Tarnów mogła ruszyć w rozgrywkach Krajowej Ligi Żużlowej w roku 2026. Najniższy szczebel rozgrywkowy miał być po latach w pełnej obsadzie – ośmiu ekip, ale plany diametralnie się zmieniają.

20 marca minął, a ze strony tarnowskiego ośrodka próżno szukać jakiegokolwiek pozytywnego sygnału, a szczególnie gdy spojrzymy na to co się dzieje na Mościckim stadionie. Według doniesień, prokurent spółki oddał miastu klucze do obiektu, a na nim samym odcięty został prąd. Owal z kolei na zimę nie został w ogóle przygotowany, a dmuchane bandy leżą pozostawione same sobie pod prowizorycznym dachem. Wszystko wskazuje, że światło w Tarnowie na dobre zgasło, a czarny sport będzie musiał poczekać na grupę zapaleńców, która będzie chciała odbudować zasłużony klub.

Wymowny wpis w piątek zamieścił wychowanek Unii Tarnów, Igor Gryzło – Nic nie trwa wiecznie. W sercu na zawsze zostanę Jaskółką – napisał junior.

Nieco więcej w kwestii Unii Tarnów dodał Tomasz Kania, dziennikarz ekstraliga.pl.

– Niemal 70 lat historii, złote, srebrne i brązowe medale DMP, setki, a może i tysiące godzin spędzonych na trybunach, dziesiątki nawiązanych znajomości i przyjaźni, z których niektóre trwają do tej pory, a poznani w środowisku ludzie są w gronie najbliższych przyjaciół i towarzyszą w najważniejszych chwilach…Płakać się chce, kiedy człowiek sobie uświadamia że ukochany klub, ukochana dyscyplina, z którą było się na dobre i na złe, od trybun, przez rolę wolontariusza, po dziennikarza, odchodzi w niepamięć. W pamięci zostaną piękne chwile z pierwszego łuku, z trybuny prasowej, przeprowadzone rozmowy, wywiady, przesłane relacje, wszystkie emocje, których zliczyć nie sposób. Przykro, że ta piękna karta tarnowskiego sportu kończy się w ten sposób, że od dłuższego czasu to była równia pochyła, gdzie za sterami brakowało osób, które miały na ten klub pomysł i chęć działania…Pozostaje mieć nadzieję, że ta czarna karta w historii tarnowskiego żużla będzie tylko chwilowa, a po krótkim czasie powróci do rywalizacji, do czasów świetności, do dawania oddanemu gronu kochających te barwy kibiców emocji, jakie dawał przez lata. Unio, dziękuję Ci za już – za emocje, za wychowanków, za dumę z ich wyników, tytułów mistrzowskich. Cieszę się, że przez te wszystkie lata mogłem Ci towarzyszyć w tej drodze – na domowym stadionie i na wyjazdach. Mam nadzieję, że przy tym klubie już nigdy nie pojawią się ludzie, którzy tego klubu nie są godni, nie mają świadomości jego historii, i tego, jak wielkie znaczenie ma dla lokalnej społeczności. Trzymam kciuki, aby szybciej niż później znaleźli się odpowiedni ludzie, którzy mają żużel w sercu, i pomogą w powrocie na należne nam miejsce. Bywaj Jaskółko, do szybkiego zobaczenia! – napisał na swoim profilu społecznościowym.

Aktywny w mediach był także Kamil Góral, były prezes Unii, który za swojej kadencji starał się jak mógł postawić żużel w Tarnowie na nogach. Wieloletnie zaniedbania i oparcie klubu na jednym sponsorze, nie mogło doprowadzić do innego rozwiązania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to