Metalkas 2. Ekstraliga – Maciej Jąder: Każdy zaryzykował i to się opłaciło.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź rozpoczął rundę rewanżową M2E od najlepszego możliwego rezultatu. Ekipa z centralnej Polski dopisała do tabeli trzy duże punkty i przesunęła się na trzecie miejsce. Maciej Jąder po zawodach nie ukrywał sporej ulgi, po wygranej w wymagającym pojedynku.

Aura pogodowa w drugi weekend czerwca zdecydowała się rozdawać karty organizatorom zawodów żużlowych. Na całe szczęście w Łodzi pomimo opadów, udało się trafić w optymalne okienko, które pozwoliło na przejechanie spotkania w jego pełnych rozmiarach. Po piętnastu odsłonach i istnym rollercoasterze, lepszy okazał się H. Skrzydlewska Orzeł Łódź, który wrócił z bardzo dalekiej podróży.

– Teraz po meczu możemy mówić, że ta strata dwunastu punktów nie była nam straszna, ale sama rywalizacja z taką świadomością do przyjemnych nie należy. Nie tak to sobie zaplanowaliśmy na ten mecz, ale koniec końców się udało – rozpoczął – Po opadach deszczu tak naprawdę sami nie wiedzieliśmy co mamy robić. Wynik był taki, a nie inny i musieliśmy zagrać va banque. Każdy zaryzykował z ustawieniami i to się opłaciło. Taki deficyt punktowy sprawiał, że albo się uda albo nie. Mieliśmy słabsze chwile, ale walczyliśmy do końca i ostatecznie wygrana oraz bonus zostają w Łodzi – przekonywał trener gospodarzy po zawodach w rozmowie dla ŻużelNews.pl.

Swoje trzy grosze do rywalizacji dorzucił wspomniany przez Macieja Jądera deszcz, który radykalnie odmienił warunki torowe, czyniąc owal przy ulicy 6 Sierpnia trudnym do odczytania, a także niebezpiecznym.

– Niestety plandeka poprzeciekała w miejscu łączeń przez co pojawiło się tyle trudności z owalem. Tor był naprawdę niebezpieczny, czego nie chcieliśmy, ale jest jak jest. Obie strony musiały się mocno natrudzić, bywało naprawdę groźnie i mam nadzieję, że więcej nie przyjdzie nam rywalizować w takich warunkach – podkreślił.

Wymagające warunki dały się we znaki zarówno gospodarzom jak i gościom. Groźne wypadki zaliczali Franciszek Majewski, Szymon Szlauderbach czy co najbardziej kluczowe dla łodzian – Villads Nagel. Młody lider H. Skrzydlewska Orła po trzynastej odsłonie więcej na tor nie wyjechał. Groźny upadek nie zakończył się urazami dla Nagela, ale Maciej Jąder wdrożył już plan awaryjny.

– Nawiązałem już teraz szybki kontakt z Danem Thompsonem. Pewnie zdecydujemy się go ściągnąć, żeby w razie czego, jeśli coś nie pójdzie po naszej myśli, Brytyjczyk był gotowy do wskoczenia do składu, tym bardziej, że w czwartek czeka nas kolejny mecz ligowy i to bardzo ważny – rozpoczął opiekun łodzian – Villads jeździ bardzo dużo to prawda, ostatnio nawet mówiłem mu, żeby odpoczął trochę, bo narzucił sobie szaleńcze tempo i mimo, że jest młodym zawodnikiem to nie wytrzymuje tego wszystkiego. Bardzo żałuję, że po raz kolejny będąc na prowadzeniu zaliczył niepotrzebny upadek, przez który mieliśmy więcej nerwów w końcówce. Stało się jak się stało – zaznaczył.

Na sam koniec Maciej Jąder odniósł się do odważnego planu jakim było puszczenie Kacpra Halkiewicza w piętnastej odsłonie. Trener H. Skrzydlewska Orła jak zdradził, był przekonany, że ten ruch się opłaci.

– Nie mogliśmy postawić na żadną inną opcję aniżeli zmienienie Villadsa na Kacpra Halkiewicza. Dodatkowo wiedziałem, że nasz junior odnajduje się w takich warunkach. Przed samym wyjazdem motywowałem go i podkreślałem, że może zostać bohaterem meczu. Udźwignął presję i zrobił to co od niego oczekiwałem – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to