Żużel – Kadrowicze po sparingu z Australią. „Najważniejsze jest obycie się razem w parku maszyn.”

Żużlowa Reprezentacja Polski uległa przed paroma dniami przy G72 kadrze Australii. Wynik 49:41 dla gości nie napawa wielkim optymizmem przed finałem DPŚ, ale warto podkreślić, że to był tylko i wyłącznie sparing. Wybrańcy Stanisława Chomskiego tłumaczą, że tego dnia coś innego liczyło się najbardziej.

W sezonie 2026 wszystkie oczy skierowane są tak naprawdę na jedną imprezę – wielki finał DPŚ na PGE Narodowym. Biało-czerwoni po trzech latach staną do obrony Pucharu im. Ove Fundina. Przed sierpniowym świętem czarnego sportu, kadrowicze odbyli sparing w Rybniku z kadrą Australii. Po piętnastu odsłonach batalii, ze zwycięstwa 49:41 mogli się cieszyć żużlowcy dowodzeni przez Marka Lemona.

– Dla nas, jako drużyny, najważniejsze jest obycie się razem w parku maszyn i to, żeby jeździć, mieć stały kontakt z motocyklem. Do zawodów w Warszawie jest jeszcze dużo czasu, wiele się może przez ten czas wydarzyć, niektórzy mogą mieć wzrosty formy, a inni jej spadki. Dlatego uważam, że mecz nie ma znaczenia w perspektywie ostatecznego wyboru składu przez trenera Stanisława Chomskiego, bo liczy się forma w danej chwili, a nie miesiąc przed meczem – tłumaczył po zawodach na łamach ekstraliga.pl, Dominik Kubera.

Głos zabrał także Kacper Woryna, który wrócił na swój rodzimy obiekt, który jednak był dla niego jedną wielką zagadką. Efektem czego uczestnik cyklu SGP zdobył jedynie trzy punkty i dwa bonusy.

– Bardzo przyjemnie jest wrócić, poza wynikiem z początkowej fazy meczu wszystko było cudownie. Nie taki tor rybnicki pamiętam i nie tego się spodziewałem, przygotowywałem się na trochę twardszy tor. Czasami zdarzają się takie dni – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to