Metalkas 2. Ekstraliga – Janusz Ślączka po kolejnej porażce: Pogubiliśmy się.

Jeszcze nie tak dawno H. Skrzydlewska Orzeł miał sporo powodów do radości po niespodziewanej wygranej w Krośnie. Teraz humory radykalnie się zmieniły po porażce przeciwko Texom Stali Rzeszów na Moto Arenie Łódź. Opiekun gospodarzy zdradza przyczynę niepowodzenia.

Łodzianie pomimo bojowych nastrojów nie byli w stanie pójść za ciosem i wygrać drugiego z rzędu ligowego starcia. Texom Stal Rzeszów okazała się za mocna, a solidnie punktujący goście sprawili, że podopieczni Janusza Ślączki muszą przełknąć już ósmą porażkę w sezonie. W pomeczowej wypowiedzi rozczarowania nie krył opiekun gospodarzy. Jak zwrócił uwagę, wszystko zaczęło się psuć jeszcze zanim taśma poszła do góry pierwszy raz tego dnia.

– Zabrakło punktów kilku zawodników to na pewno. Mieliśmy sporo zer, przytrafiły się także upadki. Dużo brakowało, żeby myśleć o wygranej tego dnia. Liczę na każdego zawodnika, nieważne czy to będzie Vaclav Milik czy Olivier Buszkiewicz, ich niestety zabrakło. Pogubiliśmy się już na samym początku przez to niefortunne polanie toru – rozpoczął Ślączka – Na pewno takie 1:5 na otwarcie podcina skrzydła, ale jeśli sędzia zwraca uwagę, komisarz tak samo, a ktoś robi co innego to niefajnie to wygląda. Dodatkowo ta koleina, która z biegiem czasu się pojawiła na torze. To wszystko było pokłosiem tej fatalnej decyzji o roszeniu nawierzchni. Wiadomym jest, że jeśli jest cień to się nie podlewa, a jak słońce wychodzi to sprawa jest oczywista. Nie można lać wokoło toru tak samo – podkreślał.

Mimo trudnego początku, szkoleniowiec miejscowego H. Skrzydlewska Orła starał się ratować sytuację odważnymi ruchami. Już w piątej odsłonie do boju posłany został Patryk Wojdyło, a nieco później dobrze spasowany Andreas Lyager pozwolił zbliżyć się gospodarzom do rywala – Dobrze, że później nieco się ochłodziło, a to pozwoliło nam na rotacje składem. Chociażby Andreas Lyager pojechał trzy biegi z rzędu, a jego silniki miały jakąkolwiek szansę ostudzić się. Oczywiście obciążenie to niesamowite i z każdym biegiem jednostka słabnie, ale mimo wszystko wykonał dobrą robotę – przyznał.

Humory w Łodzi po kolejnej porażce są minorowe. Mimo dobrej postawy Roberta Chmiela, Patryka Wojdyło czy Andreasa Lyagera reszta zespołu zawiodła i ważne punkty pojechały na Podkarpacie – Każdy mecz jest inny, każdy z zawodników chce jechać jak najlepiej, ale czasem wychodzi to lepiej bądź gorzej. Taki jest sport – podsumował Janusz Ślączka.

Postaw mi kawę na buycoffee.to