Metalkas 2. Ekstraliga - Marcin Nowak: Nie możemy osiąść na laurach.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź znacząco przybliżył się do wymarzonej fazy play-off. Po wygranej nad Hunters PSŻ Poznań głos zabrał Marcin Nowak, który tego dnia był najszybszym zawodnikiem na Moto Arenie. 30 – latek podkreślił, co teraz miejscowi muszą zrobić, żeby wypełnić swój cel.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź po zaciętej walce w deszczowych warunkach okazał się lepszy od HUNTERS PSŻ Poznań. Podopieczni Macieja Jądera zakończyli świetną passę przyjezdnych, a kluczową rolę w takim obrocie spraw odegrał Marcin Nowak. Lider krajowej formacji, tego dnia zapisał przy swoim nazwisku aż trzynaście punktów, będąc wyraźnym motorem napędowym.

– Trenujemy, przygotowujemy się, mamy wszystko odpowiednio przełożone, aż nagle przychodzi komunikat, że trzeba założyć plandekę, potem ją ściągamy i zaczyna padać deszcz.  To scenariusz, który powtarza się u nas co mecz, dlatego taka pogoda już tak nie wpływa na nas. Mamy sporo doświadczenia w takich warunkach, więc gdy tylko zaczęło kropić, sięgnęliśmy po zapiski z meczu chociażby z Rzeszowem i wróciliśmy do tamtych ustawień. Przy pierwszych takich meczach z deszczem rzeczywiście byliśmy nieco pogubieni, ale teraz jesteśmy zdecydowanie bardziej w tym obeznani i mądrzejsi co działa, a co nie. Udało się szybko dopasować do toru, dzięki czemu dodaliśmy na swoje konto ważne trzy punkty. Wszyscy wiemy jaką wagę miał dla nas ten mecz, więc tym bardziej jestem dumny z postawy drużyny jak i swojej – powiedział po meczu dla ŻużelNews.pl.

Marcin Nowak zwracał uwagę na to, że tego dnia warto było dobrze ruszać spod taśmy. W trudnych, deszczowych warunkach mijanki na dystansie były trudnym wyczynem, jednak nie niemożliwym co pokazali parokrotnie gospodarze.

– W deszczu, gdy się jedzie z przodu to źle nie jest. Ma się pełne spektrum na owal przed sobą, można ominąć dziury i wybrać dla siebie optymalną ścieżkę. Gorzej jak już jesteśmy z tyłu i zdani jesteśmy na to co dyktuje nam rywal. Trudno wtedy cokolwiek zrobić szczególnie, że szpryca jest bardzo ciężka i spowolnia – tłumaczył.

30 – letni zawodnik odniósł się również do postawy swoich kolegów z drużyny, którzy stanowili wyraźne wsparcie dla niego samego. Dobry mecz zanotował chociażby Oliver Berntzon, a kluczowe przełamanie zaliczył Krzysztof Lewandowski.

– Bardzo się cieszę z przebudzenia Krzysztofa Lewandowskiego i Olivera Berntzona. Obaj ciężko pracowali, starali się i potrzebny był im taki mecz, gdzie pójdzie po ich myśli. Wtedy łatwiej w głowie jest wszystko ułożyć i schodzić z człowieka presja. Chłopaki nie oduczyli się jeździć, żużel jest bardzo nieprzewidywalny, na wynik składa się mnóstwo aspektów, a sfera mentalna oprócz przełożeń jest kluczem do sukcesu – podkreślał.

Lider H. SKRZYDLEWSKA ORŁA szerzej spojrzał także na to jak może się ułożyć tabela METALKAS 2. Ekstraligi na koniec rundy zasadniczej. Łodzian od wymarzonej czwórki nie dzieli wiele.

– Wiedzieliśmy o co jedziemy w tym meczu. Na szali leżały bardzo ważne punkty, które były nam bardzo potrzebne. Zdawaliśmy sobie sprawę przed pojedynkiem w jakiej sytuacji jesteśmy w ligowej tabeli. Uważam, że o końcowym kształcie pierwszej czwórki zadecydują punkty bonusowe – rozpoczął – Żeby dostać się do play-offów najlepiej byłoby wygrać choćby jeden mecz, ale nie ukrywajmy przed nami bardzo trudni rywale. Jedziemy do Krosna i Ostrowa Wielkopolskiego, a ostatni domowy pojedynek mamy przeciwko Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Na pewno nie możemy osiąść na laurach po meczu z HUNTERS PSŻ tylko trzeba dalej przygotowywać się, trenować i udoskonalać swój sprzęt, bo to przynosi wymierne efekty – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to