Metalkas 2. Ekstraliga – Niels-Kristian Iversen: Nie zmieniło się tu nic.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź zatrzymał na swoim obiekcie Hunters PSŻ Poznań. Goście mimo dobrej postawy Nielsa-Kristiana Iversena nie dali podtrzymać swojej znakomitej passy. „PUK” w rozmowie pomeczowej podsumował swój powrót na Moto Arenę Łódź.

Dla HUNTERS PSŻ Poznań porażka w Łodzi oznaczała spadek na trzecią pozycję w ligowej tabeli METALKAS 2. Ekstraligi. Mimo to zespół z Wielkopolski nadal ma znakomitą perspektywę na utrzymanie się w czołowej czwórce i walkę o najwyższe cele. Po zawodach na Moto Arenie Łódź o kulisach deszczowego i przewrotnego starcia opowiedział Niels-Kristian Iversen.

Grzegorz Adamczyk (ŻużelNews.pl): Trudny mecz za Wami, porażka z pewnością boli, ale mimo to możesz być całkiem zadowolony ze swojej postawy. Powrót do Łodzi wypadł naprawdę nieźle.

Niels-Kristian Iversen (HUNTERS PSŻ Poznań): Było naprawdę ciężko. Warunki zmieniały się co chwilę. Zaczynaliśmy na suchym i twardym torze przez co pierwsze biegi były takie jak zawsze. Nadszedł jednak dość mocny deszcz i wszystko się drastycznie zmieniło. Zrobiło się błotniście, ale im bliżej końca zawodów tym tor lepiej wyglądał. Gdy deszcz ustał to ponownie owal się zmienił, ale taki już jest żużel. Musimy jak najszybciej wyciągać wnioski i odpowiednio się przekładać do tego co zastaniemy na torze.

Ciężko było także ze względu na słabszy występ Ryana Douglasa. Po swoim upadku nie czuł się do końca dobrze, co wpłynęło na nasz wynik, a w ostateczności na przegraną. Mimo to nie ma co spuszczać głów w dół, w końcu w ostatnich siedmiu meczach byliśmy niepokonani. To naprawdę fajny wynik, a przegrana w Łodzi nie przekreśla naszych szans. Jeszcze długa droga czeka nas w tym sezonie. Mamy przed sobą wiele meczy i na nich trzeba się skupiać.

Jak przypuszczam, tor zmienił się trochę w porównaniu do tego co było, kiedy byłeś zawodnikiem H. SKRZYDLEWSKA ORŁA. Ciężko było się dopasować do warunków i obierać nieco inne ścieżki?

Szczerze nie zmieniło się tu nic. To nadal ten sam tor, ale mamy inny sprzęt, a przede wszystkim inne opony. Lata spędzone tutaj na pewno mi pomogły, ale jest jak jest. Nie rozmyślam za bardzo o tym, co się zmieniło. Przyjechałem tutaj z jasnym celem, żeby zrobić swoją robotę i zdobyć jak najwięcej punktów dla zespołu. Na tym skupiam się najbardziej.

Ogólnie tor na Moto Arenie był świetny jak zawsze. Lubię tutaj przyjeżdżać, a warunki były cięższe z wiadomych względów. Wszędzie się trudniej jeździ, kiedy pada deszcz, a nawierzchnia robi się mokra.

Warunki atmosferyczne i sam sposób przygotowania toru przełożył się tak naprawdę na jedną skuteczną linię tego dnia. Wyprzedzanie było praktycznie niemożliwe, choć gospodarzom parę razy się udało.

Dokładnie, liczył się sam krawężnik, a tego dnia miałem tyle szczęścia, że na swoje sześć biegów, aż cztery razy ruszałem spod płotu. Trudno było cokolwiek dobrego stamtąd zrobić, a szczególnie, kiedy zaczęło mocniej padać. Zanim dojechałem do pierwszego łuku byłem już cały w szprycy, która ważyła sporo i tak naprawdę wyścig dla mnie kończył się zanim na dobre się zaczął, ale taki jest żużel, takie jest ściganie. Mimo to mogę powiedzieć parę dobrych słów o tym meczu jak i kilka złych. Musimy wyciągać wnioski zarówno z tych pozytywnych dla nas pojedynków jak i tych słabszych, w których przegraliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to