Metalkas 2. Ekstraliga – Tobiasz Musielak: Najchętniej teraz bym sprzedał motocykle.

Cellfast Wilki Krosno przegrywając Derby Podkarpacia przeciwko Dakar Development Stali Rzeszów niemalże zamknęły sobie bramę do fazy play-off. Pogoń za czwórką jest praktycznie niemożliwa, a po bolesnej porażce w słowach nie przebierał Tobiasz Musielak.

O sobotniej rywalizacji w derbach, Cellfast Wilki Krosno będą chciały jak najszybciej zapomnieć. Przy Legionów 1, ekipa z miasta szkła doznała bolesnej porażki przeciwko Dakar Development Stali Rzeszów. Wataha celująca w awans do PGE Ekstraligi po kolejnym fatalnym rezultacie musi się pożegnać ze swoimi aspiracjami. Co prawda matematycznie krośnianie nadal mają iluzoryczny cień nadziei na szturm do czwórki, jednak konieczne warunki do spełnienia tego planu są po prostu niemożliwe.

Po zawodach w telewizyjnej mixzonie, Tobiasz Musielak nie ukrywał rozgoryczenia. Kapitan Cellfast Wilków wyjawił co w tym momencie najchętniej by zrobił.

– Na ten moment czuję się fatalnie psychicznie po prostu, nie chciałbym brzydkich słów używać, ale najchętniej teraz bym sprzedał motocykle i koniec – tłumaczył.

Polak na swoim koncie zapisał 10 punktów z bonusem, jednak po kapitalnym starcie mocno spuścił z tonu. Luke Becker spisujący się znakomicie w ostatnim biegu zawalalił, a Jason Doyle ponownie potwierdził niesamowicie spore wahania formy.

– Nie mamy w zespole nawet możliwości porównywać między sobą ustawień. Robert Chmiel jedzie na silnikach od Martina Smolińskiego, Jason Doyle korzysta z Briana Kargera, ja sam korzystam z usług Petera Johnsa. Jedynie możemy dyskutować o kierunku zmian, jeśli nam nie idzie, ale to jedyne co możemy sobie doradzić. Czy podczas tych zawodów ktoś trafił? Nie sądzę, to było megaciężkie ściganie dla nas i jedyne co się chce po takim wyniku to ryczeć – wyjawił Musielak.

32 – letni zawodnik odsłonił także nieco więcej faktów nt. stanu toru, który przed zawodami w opinii gości był niebezpieczny.

– Na pewno nie ma co narzekać na tor. Prawdę mówiąc, te ubijanie przed startem zaordynowane po słowach gości tylko pogorszyły stan owalu. Ten był naprawdę dobrze przygotowany, a później zaczęły się dziwne sytuacje. Zrobiło się twardo z miękkimi miejscami, więc moim zdaniem kompletnie bezsensu to było przeprowadzone. Nie jestem jednak komisarzem, a zawodnikiem i nie chce narzekać na tor. Trenowaliśmy przed meczem, ale nie wyszło nam. Mimo to trzeba oddać osobom odpowiedzialnym za przygotowanie owalu, bo ten do momentu tych dziwnych decyzji naprawdę wyglądał elegancko i trzymał wilgotność. Jedynymi problemami tego dnia był brak wody oraz brak zaufania do gospodarze w kontekście prac torowych – skwitował.

Cellfast Wilki szybko muszą szukać swoich lepszych przełożeń, bo w jedenastej kolejce Watahę czeka trudne wyjazdowe starcie w Grodzie Staszica, gdzie Polonia Piła będzie chciała pokazać po raz kolejny pazur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to