Metalkas 2. Ekstraliga – Villads Nagel bez urazów, ale ze sporym bólem.

Villads Nagel starcie pomiędzy H. Skrzydlewska Orłem Łódź, a ZKS Stalą Rzeszów zakończył po trzynastej gonitwie. W niej Duńczyk groźnie upadł, a stadion zamarł. Młody lider trzeciej drużyny Metalkas 2. Ekstraligi przekazał, że do żadnych złamań nie doszło, ale jego ciało jest poważnie poobijane.

Niedzielne spotkanie na Moto Arenie Łódź aż nadto obfitowało w groźne sytuacje. Groźny karambol Szymona Szlauderbacha i Franciszka Majewskiego, liczne utraty kontroli panowania nad motocyklem przez Mateusza Szczepaniaka, a na domiar złego nieprzyjemny upadek Villadsa Nagela. Duńczyk jadąc na prowadzeniu w trzynastej odsłonie na przedostatnim okrążeniu wjechał w koleinę, a ta wyciągnęła go pod samą bandę, o którą lider łodzian zahaczył, a następnie przeleciał przez kierownicę swojego motocykla. Pęd z jakim zrobił to Nagel był spory, a Moto Arena Łódź widząc to zdarzenie na chwilę zamarła.

Młody zawodnik po chwili spędzonej w asyście ratowników medycznych, wrócił do parku maszyn z wyraźnym grymasem bólu, nie pojawiając się w kolejnych odsłonach. Maciej Jąder po zawodach zdradził, że Nagel uda się na dodatkowe badania, które mają sprawdzić, czy lider łodzian nie doznał żadnych poważniejszych urazów.

Z aktualizacją w mediach społecznościowych na kolejny dzień wrócił sam zainteresowany.

– Po niedzielnym upadku chciałem przekazać krótką aktualizację. Zostałem przebadany w szpitalu i po tym groźnym wypadku odczuwam spory ból. Na szczęście nie doznałem żadnych poważnych obrażeń i teraz skupiam się na powrocie do zdrowia. Przede mną dużo pracy związanej z leczeniem i treningami, ale zrobię wszystko, aby jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności – napisał Villads Nagel.

Łodzianie w razie czego mają w obwodzie Dana Thompsona, do którego już po meczu telefon wykonał Maciej Jąder, o czym powiedział na naszych łamach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to