Metalkas 2. Ekstraliga – Witold Skrzydlewski nie widzi swojej drużyny w play-offach. „Jedziemy o utrzymanie.”

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź w minionym tygodniu stanął przed szansą na umocnienie swojej pozycji w czołowej czwórce. Plan zakładał dwie wygrane z Ostrowem i Krosno. Realizacja udała się, jednak w połowie, co szczególnie nie przypadło do gustu Witoldowi Skrzydlewskiemu.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź sezon 2026 na torach Metalkas 2. Ekstraligi rozpoczął wybornie. Ekipa z centralnej Polski aż do 21 maja była wespół z Abramczyk Polonią Bydgoszcz niepokonana. Od wysokiej porażki przy S2 zespół Macieja Jądera wpadł w lekki dołek, wynikiem czego był zawstydzający rezultat 38:52 na Moto Arenie Łódź przeciwko Moonfin Magnus Ostrów. Podczas Kolegium Żużlowego na antenie Canal + do tamtych wydarzeń wrócił sternik łodzian Witold Skrzydlewski, który jednocześnie wysnuł brutalną opinię o trenerze swojej drużyny.

– Dumny byłbym, gdybyśmy z Ostrowem wygrali, ale polegliśmy na całej linii, na swoim stadionie z drużyną, która była na ostatnim miejscu. Mnie się wydaje, że naszego trenera zgubiła próżność, bo uważał, że spacerkiem zjemy ten klub, a okazało się, że na 15 wyścigów 13 startów przegraliśmy. To o czymś świadczy – grzmiał charyzmatyczny działacz – Jestem człowiekiem impulsywnym, po meczu poprosiłem naszego toromistrza, kierownika drużyny oraz trenera. Powiedziałem im, co zrobili źle i że nie wyobrażam sobie, żeby tak dalej było. Dałem słowo, że na następny mecz nie przyjdę i meczu z Wilkami nawet nie oglądałem w telewizji. Po spotkaniu zadzwoniłem, żeby spytać, ile jesteśmy do tyłu. Powiedzieli, że dwoma punktami wygraliśmy, co mnie zaskoczyło, bo uważałem, że przegramy. Tak czy owak, drużyna miała do podniesienia bardzo duże pieniądze, jednak to już nieaktualne, bo premia zakładała wygrane z Ostrowem, Krosnem oraz Rzeszowie. To odbije się nam czkawką i możemy zapomnieć o czwórce – przekonywał.

Skrzydlewski w tym wszystkim zwrócił uwagę na nieco gorszą dyspozycję w ostatnich pojedynkach Villadsa Nagela. Nie sposób jednak nie podkreślić, że Duńczyk absolutnie niezrozumiale został postawiony na bardzo wymagającym numerze trzynaście, a łatwiejszą dziesiątkę przejął zdecydowanie bardziej doświadczony Oliver Berntzon, który to miał być liderem.

– Cieszymy się z Nagela, ale proszę zwrócić uwagę, że jego gwiazda zaczyna trochę przygasać. Zdobywa coraz mniej punktów – przekonywał sternik przy okazji zwracając uwagę – Ten chłopak codziennie albo co drugi dzień jeździ mecze. Ma młody organizm, ale tego nie da się wytrzymać – dodał.

Na ten moment łodzianie zajmują czwarte miejsce w tabeli, a w niedzielę zmierza się z bezpośrednim sąsiadem w tabeli ZKS Stalą Rzeszów. Potencjalna wygrana za trzy mogłaby H. Skrzydlewska Orła znacząco przybliżyć do fazy play-off. Witold Skrzydlewski mimo to nie ukrywa, że widzi swoja drużynę w fazie play-down.

– Jedziemy o utrzymanie, a oprócz tego zależy nam, żeby na naszym stadionie robić dobre widowiska, żeby te mecze wygrywać, bo jeśli my będziemy wygrywać w Łodzi nawet dwoma punktami, to co z tego, że pojedziemy gdzieś na wyjazd i dostaniemy potężne lanie. Kibiców tak to nie boli. Przychodzą tutaj, cieszą się, jedna osoba może namówi drugą. Teraz ważne dla nas jest to, żebyśmy zajęli piąte miejsce, bo wtedy my wybieramy przeciwnika. Nie chciałbym, żebyśmy do końca jechali z nożem na gardle – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to