PGE Ekstraliga – Dominik Kubera kluczem do wygranej Orlen Oil Motoru.

Dominik Kubera w meczu 2. kolejki przeciwko KRONO-PLAST Włókniarzowi Częstochowa pokazał dwie twarze – nieco zagubionego na swoim domowym owalu jak i bezbłędnego lidera. Jak sam przyznaje pogoda odegrała sporą rolę w tym.

Sobotnie starcie w Lublinie przyniosło nam o wiele więcej emocji niż mogliśmy przypuszczać po postawie obu ekip w pierwszej kolejce. Podopieczni Mariusza Staszewskiego stawiali czoła trudom rywalizacji z Mistrzami Polski, którzy nie umieli uciec tego dnia gościom. Warto nadmienić, jednak, że tym razem owal przy Alejach Zygmuntowskich nie był aż takim sprzymierzeńcem Koziołków, które miały nieco problemów. Więcej o tym wspomniał w pomeczowej mixzonie, Dominik Kubera – Sugerowaliśmy się ciągle dwoma treningami, z naszej strony było to „cykanie” się z tymi ustawieniami, żeby nie popsuć, bo nie jest źle. Na trzeci wyścig daliśmy nieco więcej i była petarda – rozpoczął – Był taki moment, gdzie bardzo mocno zastanawiałem się nad zmianą motocykla. Serce mówiło, że bierzemy drugi, żeby było lepiej, ale wnioski treningowe i chłopaki tutaj wokół namawiali, żeby dać szansę pierwszemu, bo jest potencjał, tylko czegoś nam brakuje i wycisnęliśmy z niego wszystko – przyznał Kubera.

Uczestnik cyklu Speedway Grand Prix w dwóch pierwszy startach zdobył tylko trzy oczka, jednak w drugiej części zmagań „Domin” obok Bartosza Zmarzlika był nie do złapania dla przyjezdnych – Mega mnie denerwuje, jak nie wygrywam, więc to mnie motywuje do tego, żeby było lepiej. Szkoda mi początku, brakowało odważniejszych decyzji. Na trzeci bieg ona poszła i później już byliśmy sklejeni bardzo dobrze. Czułem się szybki i rozpędzałem się z każdym kolejnym wyścigiem – skwitował jeden z liderów Orlen Oil Motoru.

Postaw mi kawę na buycoffee.to