Deprecated: Funkcja WP_Dependencies->add_data() została wywołana z argumentem, którego użycie jest przestarzałe od wersji 6.9.0! Komentarze warunkowe IE są ignorowane przez wszystkie obsługiwane przeglądarki. in /home/vh10705/zuzelnews.pl/wp-includes/functions.php on line 6131

PGE Ekstraliga – Janusz Kołodziej: Staraliśmy się i to popłaciło.

FOGO Unia Leszno wróciła tam, gdzie czuje się najlepiej, jednak kulisy walki o awans do PGE Ekstraligi, pokazują, że łatwe zadanie to nie było. Janusz Kołodziej w rozmowie z naszym portalem odsłania, jak to wyglądało z jego strony.

Rozgrywki Metalkas 2. Ekstraligi w roku 2025 stanęły pod znakiem wielkiego pojedynku FOGO Unii Leszno i Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Obie ekipy nie kryły swoich aspiracji i celów. W Lesznie oczekiwano natychmiastowego powrotu do najlepszej ligi świata, a w Bydgoszczy na PGE Ekstraligę czekają od lat. Z końcowego sukcesu cieszyć się mógł tylko jeden zespół. Puchar w górę wznieśli żużlowcy z wielkopolski, a o kulisach triumfu rozmawialiśmy z kapitanem FOGO Unii, Januszem Kołodziejem.

Adriana Dudziak (ŻużelNews.pl): Sezon 2025 obfitował w wiele emocji. Działo się naprawdę wiele, a wasz powrót w pierwszym meczu finału w Bydgoszczy był wielki. Czy możemy nazwać to momentem sezonu?

Janusz Kołodziej (FOGO Unia Leszno): Myślę, że nie. Trzeba na to spojrzeć tak, że prace wykonaliśmy przez cały rok, a moment sezonu dla mnie był w Krośnie, bo tam przegraliśmy zawody już w drugiej kolejce i nie ma co kryć, że się mocno przestraszyliśmy, że nasz poziom jest zbyt niski, żeby wejść do PGE Ekstraligi. Szybko wzięliśmy się do pracy i analizowaliśmy to czego nam brakuje i z czym jest nie do końca dobrze. To był taki przełomowy moment, że do końca sezonu nie przegraliśmy żadnych zawodów. Po każdym starciu, szukaliśmy czegoś, żeby być jak najlepiej przygotowanym na finały i żeby nic nas nie zaskoczyło. To nam się udało i wydaje mi się, że dwumecz o awans był wynikiem całego sezonu. Bydgoszczanom podobnie jak nam bardzo zależało, jednak ostatecznie udało się wyciągnąć ten wynik. Staraliśmy się jak najmocniej i to popłaciło.

Rozgrywki w wykonaniu FOGO Unii można śmiało określić świetnymi, tylko jedna porażka, o której wspomniałeś. Co ten rok na zapleczu PGE Ekstraligi dał wam jako drużynie?

Sama Metalkas 2. Ekstraliga dała nam jako drużynie szanse na zresetowanie się i zgranie wielu rzeczy, których nam zabrakło w sezonie 2024.  Wiadomo, wtedy sporą rolę odegrały kontuzje, ale to nie tłumaczy tego, że koniec końców spadliśmy. Tutaj na zapleczu PGE Ekstraligi, mogliśmy na sporo aspektów trochę inaczej spojrzeć, stworzyć scenerię, która nam pasuje i pozytywnie wpływa na naszą drużynę. To wszystko sprawia, że możemy stworzyć schemat, dzięki któremu wszystko w zespole działa jak należy.

Przejdźmy do samego ciebie – kapitan i lider zespołu. Sezon zakończyłeś z mianem najlepszego żużlowca Metalkas 2. Ekstraligi. Obawiałeś się zejścia ligę niżej?

Szczerze samego zejścia się nie obawiałem, bardziej rodzina czy bliskie mi osoby przypominali mi, że mimo iż jest to niższy poziom rozgrywkowy, to wcale tak łatwo nie będzie, a wręcz trudniej. Samymi torami się nie przejmowałem. Każdy z nas ma oczy, swoje odczucia czy nawet transmisję w TV. Zawsze możemy coś podejrzeć, więc ten aspekt nie stanowił dla mnie problemu. Bardziej obawiałem się tego, że mogę trafić na kogoś tak mocno nakręconego na wynik, kim pokierują wielkie ambicje przerastające jego umiejętności na motocyklu, a przez to dojdzie do karambolu. Na szczęście udało się takich nieprzyjemnych momentów uniknąć. Tak samo urazy omijały nasz zespół.

Twoje doświadczenie na żużlowych owalach jest niebagatelne, jednak czy ten rok w Metalkas 2. Ekstralidze czegoś nowego cię nauczył? Coś szczególnie zapadło ci w pamięć?

Jest wiele momentów tego sezonu. Mówiliśmy już o Krośnie, ale także w trakcie finałów nie było najłatwiej pod kątem psychologicznym. W PGE Ekstralidze, kiedy jedziesz w finale w najgorszym wypadku jesteś drugi,  zajmujesz wysoką lokatę, a w Metalkas 2. Ekstralidze awansować bezpośrednio może tylko jedna drużyna. Jedyne co nas ratowało w głowie, to fakt, że w razie niepowodzenia możemy nadal walczyć o awans poprzez baraże. Do nich jednak nie chcieliśmy trafić i nie kalkulowaliśmy. Zgodnie uznaliśmy, że Gezet Stal Gorzów może być zbyt mocnym rywalem. W końcu cały rok nie jeździliśmy w elicie, a gorzowianie mogli nas bardzo mocno zaskoczyć swoim owalem. Im bliżej było końca sezonu tym coraz ciężej się robiło. Wiedzieliśmy, że teraz już nie ma miejsca na pomyłki czy błędy. Szczególnie mocno do naszej świadomości doszło to w trakcie finałów, gdzie wiedzieliśmy, iż tylko jedna ekipa będzie cieszyła się z awansu. Nie ma co ukrywać, że nerwy się pojawiły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to