PGE Ekstraliga – Lidsey: „Chciałem zakończyć swoją przygodę z przytupem.”

Odejście Jaimona Lidsey’a z FOGO Unii Leszno jest pewne. Kangur zapowiedział to już jakiś czas temu, a teraz w rozmowie uchylił nieco więcej szczegółów w tym temacie, a także swoich przemyśleń na temat sezonu.

Australijczyk w obszernej rozmowie z portalem speedwayekstraliga.pl nie bał się mówić o zadowoleniu z sezonu. Kontuzje w obecnej kampanii dręczyły Byki praktycznie od samego początku, a przez to zespół Piotra Barona przez chwile musiał drżeć przed spadkiem – Z tymi wszystkimi kontuzjami było w pewnym momencie naprawdę ciężko i rzeczywiście widmo spadku zajrzało nam w oczy. Dlatego awans do play-off, po dobrej końcówce rundy zasadniczej, był miłym akcentem. Oczywiście, jak już do nich awansujesz, to chcesz dojść jak najdalej i walczyć o podium. Więc z jednej strony na pewno czuję rozczarowanie, że właśnie zakończyliśmy nasz sezon i nie udało nam się zdobyć żadnego medalu – to ważne, aby dorzucać kolejne do klubowej kolekcji. Trudny rok dla najbardziej utytułowanego klubu w Polsce, ale jestem pewien, że kolejne będą lepsze – mówi Jaimon.

Zawodnik rodem z Antypodów przyznał, że marzył o nieco innym pożegnaniu się z Lesznem. Podczas meczu we Wrocławiu wywalczył ledwie sześć oczek co oczywiście go nie satysfakcjonuje, zważywszy na jego dobre występy podczas DPŚ – Podczas DPŚ walczysz o jak najlepszy wynik dla swojego kraju – to coś innego niż jazda w meczu PGE Ekstraligi, która jest najlepszą ligą świata. Atmosfera w parku maszyn jest zupełnie inna. Wszystkie wyścigi w PGE Ekstralidze są naprawdę trudne, a presja też większa. Do każdego meczu trzeba podejść z marszu i odpowiednio się przygotować. Czasem to wystarcza, a czasem niestety nie. Mam ustalony cel punktowy na każde spotkanie i tym razem nie udało mi się go uzyskać. Jeśli nie dopasujesz wszystkiego idealnie, trudno punktować na dobrym poziomie. Żużel bywa naprawdę trudny do rozgryzienia. Aby uzyskiwać prędkość, znajdować ścieżki do wyprzedzania, trzeba mieć idealnie spasowany motocykl i na dodatek bardzo szybki. Jeśli się pomylisz, oglądasz plecy rywali i trudno jest ich złapać. Chciałem zakończyć swoją przygodę z przytupem i zdobyć jak najwięcej punktów dla drużyny. Zwłaszcza dążyłem do tego w swoim ostatnim biegu. Niestety gospodarze wiedzieli dokładnie, co robić na tym torze. Mogę powtórzyć tylko, że jestem rozczarowany swoją dyspozycją. Spędziłem 6 wspaniałych sezonów w Lesznie, na początku jeżdżąc jeszcze w Rawiczu. Byłem częścią składu przez wiele lat, od 2020 roku na stałe. To był przyjemny czas i jestem bardzo wdzięczny za wszystko, co klub dla mnie zrobił – nie mogę powiedzieć na FOGO UNIĘ Leszno złego słowa. Czasami czujesz jednak, że potrzebujesz zmian, aby wykonać kolejny krok w swojej karierze. I dokładnie tak było ze mną. Były rozmowy o pozostaniu, jednak moją decyzją było spróbowanie czegoś nowego. Jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości wrócę do klubu i osiągnę z nimi niejeden sukces. – dodał zawodnik FOGO Unii.

Na sam koniec Jaimon Lidsey odkrył także karty co do jego przyszłości klubowej. Kangur przyznał otwarcie, że ma już porozumienie – Tak (zdecydowałem dop. Red.), ale do 31 października jestem związany kontraktem z FOGO UNIĄ Leszno. Do tego czasu nie chcę rozwijać tego tematu. A gdy rozpocznie się okno transferowe 1 listopada, wraz z nowym klubem ogłosimy naszą decyzję – zakończył Australijczyk.

Postaw mi kawę na buycoffee.to