PGE Ekstraliga – Maciej Janowski: Chcemy jak najmocniej wejść w play-offy.

Betard Spartę Wrocław w Lesznie do arcyważnego triumfu poprowadziło trio Brady Kurtz, Artem Laguta oraz Maciej Janowski. Kapitan lidera tabeli PGE Ekstraligi przy swoim nazwisku zapisał jedenaście oczek z bonusem i jak sam przyznał po meczu był to arcytrudny pojedynek dla niego samego jak i całego zespołu.

Piątkowe starcie Maciej Janowski nie rozpoczął najlepiej. Popularny „Magic” w swoim pierwszym wyjeździe dotknął taśmy i jak przyznał po zawodach w mixzonie Canal +.

– Wiadomo jakie emocje towarzyszą nam przy starcie, a tym bardziej w pierwszym biegu. Zdarzało mi się ruszać na starcie, a szczególnie po taśmie na otwarcie zawodów pojawią się nerwy. Na pewno nie mogę mieć żadnych pretensji do Piotra Pawlickiego, a jedynie do siebie. Po prostu nie wytrzymałem – tłumaczył.

Mimo falstartu, Janowski w kolejnych startach trafił wprost idealnie ze sprzętem będąc nieosiągalnym dla rywali z Leszna. Kapitalna passa polaka dobiegła końca w ostatnim biegu, gdzie zanotował zerówkę. Wygraną dla Betard Sparty zabezpieczył Brady Kurtz, lecz co ciekawe duża w tym zasługa kapitana WTS Sparty, który oddał Australijczykowi najlepsze pole.

– Praktycznie przez całe zawody nie dotykałem ustawień w motocyklu. Byłem bardzo zadowolony z tego jak spisuje się mój sprzęt. W tym ostatnim biegu dużą rolę odegrało pole startowe. To przy kredzie było dość twarde i ciężko było z niego wyjechać. Brałem to pod uwagę i rozmawiając z Brady’m przed ostatnim wyścigiem, jasno sobie postawiliśmy cel, że któryś z nas musi wygrać. Trener sugerował, że ja powinienem pojechać z trzeciego, ale dobrze widziałem, jak startuje Brady, byłem przekonany, że wykorzysta tę ścieżkę co pokazał. Dobrze, że tak wyszło – podkreślił.

Janowski odniósł się także do postawy Bartłomieja Kowalskiego, u którego w obecnej kampanii jeszcze bardziej widoczna jest dysproporcja formy pomiędzy domowymi pojedynkami, a tymi rozgrywanymi na obcych torach.

– Wydaje mi się, że u Bartka nie było źle z prędkością. Większym problemem były wybory co do ścieżek jakimi podążał. Podpowiadaliśmy mu z chłopakami, żeby zwrócił na to uwagę, pojechał nieco szerzej. Parę błędów na pewno mu się przytrafiło, ale w czternastej gonitwie dowiózł ważne punkty, które pomogły nam wygrać mecz. Nie naciskamy na Bartka, robi co w jego mocy, żeby notować jak najlepsze wyniki – zaznaczył.

Dzięki ósmej wygranej w sezonie, Betard Sparta Wrocław osiadła na dobre na pozycji lidera z dwudziestoma oczkami. Mimo przewagi, Janowski zwraca uwagę, że nie można tracić koncentracji, a przewodzenie tabeli wcale nie jest takim handicapem.

– Patrząc, jak wyglądają tegoroczne spotkania, składy drużyn, jedno jest pewne, że w PGE Ekstralidze nikt niczego nie może być pewny. Każda z ekip w lidze gotowa jest sprawić niespodziankę i wygrać z liderem, więc naprawdę trzeba w każdym pojedynku wchodzić na swoje wyżyny umiejętności, żeby dopisywać kolejne oczka. Każda potencjalna pomyłka, może być bardzo kosztowna w skutkach, więc tutaj trzeba ciągle pracować, aby jechać jak najlepiej. Chcemy jak najmocniej wejść w play-offy i tam utrzymać dobrą dyspozycję – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to