Żużel – Emil Sajfutdinow: Podejście było takie samo.

PRES Grupa Deweloperska Toruń pokazał swoją siłę w hicie dziewiątej kolejki PGE Ekstraligi. Anioły rozjechały na Motoarenie, Orlen Oil Motor Lublin wynikiem aż 61:29. Po zawodach Emil Sajfutdinow zdradził, że gospodarze wcale nie szykowali się specjalnie na ten pojedynek.

Torunianie od jakiegoś czasu mają patent na Orlen Oil Motor Lublin. Dla Koziołków rok rocznie wyjazd na Motoarenę im. Mariana Rosego to jeden z największych koszmarów. Ten sprzed kilku dni zostanie zapamiętany na długo, bowiem przyjezdni z Lublina nie zdołali wywalczyć nawet trzydziestu oczek. W pomeczowej mixzonie, Emil Sajfutdinow zdradził, że owal przy ulicy Pera Jonssona nie był specjalnie przygotowywany, a wręcz był taki jak zawsze.

– Cały czas mieliśmy w tym roku podobny tor, ale różnie on się zachowywał. Teraz się otworzył, a co za tym idzie pojawiło się kilka ścieżek, dzięki czemu mogliśmy walczyć na całej szerokości toru. Akurat te motocykle, które mieliśmy tego dnia pasowały idealnie. Dobrze wychodziliśmy spod taśmy, a jak nie to mieliśmy opcje, żeby wyprzedzać po trasie. Plan został wykonany i bardzo się z tego cieszę. Potrzebowaliśmy tych punktów – zaznaczył lider torunian na antenie Canal +.

Sajfutdinow tego dnia błyszczał jak nikt inny. Rosjanin z polskim paszportem zdobył komplet dwunastu oczek, a owal na toruńskiej Motoarenie sprzyjał mu w kapitalnych mijankach na dystansie. Jak zaznaczył sam zainteresowany.

– Co mecz pojawia się temat toru, ale nie uważam, żeby to on był problemem. Wydaje mi się, że jesteśmy na tyle doświadczonymi zawodnikami, że musimy umieć się dostosować. Oczywiście, mamy różne warunki pogodowe. Raz jest cieplej, raz zimniej, ale szczerze powiedziawszy przed tym meczem nie zmienialiśmy absolutnie nic. Podejście było takie samo. Piotr Baron był taki jak zawsze, wiadomo stresował się jak będzie i czy dopisze pogoda, ale naprawdę nie ma czego szukać, bo niczego specjalnego nie zrobiliśmy – podkreślił.

Doświadczony zawodnik odsłonił przy okazji kulisy swojego znakomitego występu. Za tym stała nowa jednostka napędowa.

– Po Lesznie mieliśmy spory niedosyt, bo było zarówno dobrze jak i źle. Na niedzielne zawody otrzymałem nowy silnik od Michała Marmuszewskiego. Mogłem się nieco nim pobawić, pokorzystać z różnych ścieżek, żeby się napędzać. W temacie silników mam dużą pokorę, nawet jak teraz poszło mi bardzo dobrze, to muszę być razem z teamem skupiony, żeby być na bieżąco – zakończył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to