Żużel – Jack Holder: Zaryzykowałem, ale wierzyłem, że jestem w stanie to zrobić.

Jack Holder podczas rundy FIM Speedway Grand Prix na PGE Narodowym nie miał sobie równych. Brat Chrisa Holdera był niemal nieuchwytny. Jako jedyny sposób na 29 – latka znalazł jego rodak Brady Kurtz.

Za Jackiem Holderem wieczór marzeń. Na wypełnionym praktycznie po brzegi PGE Narodowym, Australijczyk rządził i dzielił imponując prędkością na kilkudniowym owalu. Przez całe zawody młodszy z braci Holderów zgubił ledwie oczko, które odebrał mu w genialnym stylu Brady Kurtz. Jak sam zawodnik wspomniał po zawodach dla fimspeedway.com – Lubimy takie wydarzenia! Uwielbiamy tłumy na trybunach, a tutaj w Warszawie dodatkowo nie trzeba się martwić deszczem, bo mamy nad głową dach. Polscy kibice są jednymi z najlepszych, absolutne szaleństwo. Genialna atmosfera – rozpoczął – To była jedna z tych nocy, kiedy nic nie zmieniałem aż do ostatniego wyścigu, kiedy Brady mnie pokonał. Przed ostatnim moim wyjazdem trochę czasu minęło, doszło do kilku kraks. Nie dotykałem motocykla, dopóki nie byłem drugim. Potem dokonaliśmy kilku zmian na finał – tłumaczył.

W Finale, Holder z drugiego pola założył swojego kolegę z reprezentacji i pewnie pomknął po piątą trójkę tego. Ta jednak była kluczowa. Zapewniła mu drugie w karierze zwycięstwo w pojedynczym turnieju rangi SGP – Zaryzykowałem z wewnętrznym polem na ostatnią odsłonę dnia, ale wierzyłem, że jestem w stanie to zrobić. Wystartowałem dobrze i starałem się wykorzystać jak najlepiej każdą koleinę jak tylko mogłem. Spuściłem głowę w dół i starałem się tego nie zepsuć. Miałem nadzieję, że nie zapala się czerwone światła, ale tak się nie stało. Mamy pierwsze i drugie miejsce dla Australii – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to