Żużel – Patryk Dudek: Trzecie miejsce nie jest najgorsze.

„Duzers” niemal w pełni wykorzystał szansę otrzymaną od promotorów Speedway Grand Prix. Dudek z dziką kartą stanął na trzecim miejscu podczas warszawskiej rundy SGP, powtarzając swój sukces z 2019 roku. Jak sam przyznaje – Nie umiem się w pełni z tego cieszyć, może jakbym wygrał.

Klątwa PGE Narodowego trwa w najlepsze. Po raz kolejny sukces na największym obiekcie w kalendarzu FIM Speedway Grand Prix odjechał Polakom sprzed nosa. Tym razem Dominika Kuberę i Patryka Dudka przechytrzyli Australijczycy, a po najcenniejsze trofeum tego dnia sięgnął Jack Holder, który imponował w przekroju całych zawodów prędkością i skutecznością na 266 – metrowym owalu.

Dla Dudka występ z dziką kartą wiązał się z jednym celem o czym wspomniał w rozmowie z ekstraliga.pl – Ogólnie jestem zadowolony, dziękuję chłopakom z teamu, zrobiliśmy wspólnie dobrą robotę. Moje samopoczucie jest chyba trochę inne niż w 2019 roku, kiedy też zająłem trzecie miejsce. W sobotę wyszło chyba moje doświadczenie z jazdy w mistrzostwach świata. Nie umiem się jednak w pełni z tego cieszyć, może jakbym wygrał to bym się cieszył, bo taki był plan przed zawodami, ale trzecie miejsce nie jest najgorsze – tłumaczył.

Dudek opowiedział także więcej z perspektywy zawodniczej jak zachowywał się tor na PGE Narodowym, który nie dostarczył wielu mijanek na trasie – Na pewno jednak bywały lepsze tory i myślę, że chyba dwa razy też startowałem, gdzie naprawdę ten tor pozwalał na więcej mijanek po trasie. W sobotę trochę mogło tych mijanek zabraknąć. Z drugiej strony mamy dobrych zawodników, których ciężko minąć, nawet jeśli są dziury, w które wjeżdżamy. Tor sam w sobie tor nie był łatwy, rozsypywał się. Było też dużo kolein, więc trzeba było uważać na kolegów. To jest krótki tor, wystarczy, że pociągnie cię dwa metry na jakiejś koleinie, w łuku, i siedzisz w płocie. Tor z technicznej perspektywy nie był łatwy – przyznał.

Polak w neutralnym tonie ocenił nowy system panujący w SGP, gdzie dwóch najlepszych zawodników od razu ląduje w finale, a o pozostałe dwa miejsca biją się żużlowcy sklasyfikowani od trzeciej do dziesiątej lokaty – Zawsze będą plusy i minusy, nigdy nie dogodzimy wszystkim. Dzięki nowej formule rozgrywek do finału awansował np. Dominik Kubera. Takie mamy reguły, trzeba się do tego dostosować, a to, że będziemy o tym gadać, to nic raczej nie zmieni – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to