Żużel - Szymon Szlauderbach: Pokazaliśmy charakter.

Łodzianie po emocjonującym pojedynku pokonali za trzy ZKS Stal Rzeszów. Dużą rolę w wiktorii gospodarzy odegrał Szymon Szlauderbach, który nie ukrywał, że najważniejszy był wynik drużynowy.

Niedzielny pojedynek na Moto Arenie Łódź był istnym rollercoasterem. Pełne dramaturgii spotkanie skończyło się minimalną, ale jakże cenną dla H. Skrzydlewska Orła wygraną. Jednym z filarów łódzkiej drużyny był Szymon Szlauderbach, który po niemrawym początku i poważnym upadku, w końcówce był nieomylny.

Nie wiem czy to zależność, że po upadkach zawodnikom może iść lepiej. Na pewno ja sam wolałbym się nie wywalić, szczególnie w taki sposób jak w tych zawodach. Naprawdę kraksa była nieprzyjemna, ale na szczęście w powtórce poszło mi bardzo dobrze, pomogłem drużynie i wygraliśmy ten wyścig. To był bardzo ciężki mecz dla nas. Deszcz co jakiś czas powracał, a sam wynik przez chwilę był wysoce niekorzystny dla nas. Pokazaliśmy charakter, to, że jesteśmy mocną drużyną i potrafimy wracać do spotkania mimo takich perturbacji. Co ważne trzy punkty zostały w Łodzi – powiedział dla ŻużelNews.pl zawodnik gospodarzy.

Szlauderbach w pomeczowej wypowiedzi zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt mentalny, który sprawił, że miejscowi zdołali wrócić z bardzo dalekiej podróży.

Gdybyśmy nie wierzyli, że jesteśmy w stanie nadrobić te straty, to po prostu przegralibyśmy. Oczywiście jazda pod taką kreską nie jest przyjemna, dodatkowo wkradł się lekki niepokój, ale wiemy wszyscy jaki jest sport. W żużlu wszystko może się wydarzyć i pokazaliśmy, że warto walczyć do końca – zaznaczył.

26 – latek w wywiadzie zaskoczył jeszcze bardziej. Mimo zmiennej aury i trudnych warunków, pozostawał wierny ustawieniom, które w kluczowym momencie zapewniły łódzkiemu zawodnikowi optymalną prędkość.

Przez całe zawody wiele w sprzęcie nie zmieniałem. Zerówka z pierwszego wyjazdu była tak naprawdę spowodowana trzecim polem, które już na obchodzie toru wyglądało najgorzej. Było tam bardzo dużo wody, nie było, gdzie stanąć, bo w każdym jego fragmencie było piekielnie ślisko – rozpoczął – Całe zawody ogólnie oceniam jak najbardziej pozytywnie. Dziewięć punktów to niezły wynik, ale najważniejsze jest, że jako drużyna wygraliśmy. Każdy dał z siebie najlepsze co miał i pojechał ponad własne siły – tłumaczył.

Dla łodzian starcie z ZKS Stalą Rzeszów było trzecim domowym meczem w przeciągu niespełna dwóch tygodni, a kolejny pojedynek z Polonią Piła już pojawia się na horyzoncie. Co ciekawe dla Szymona Szlauderbacha taki terminarz nie stanowi żadnego problemu.

Trzeci mecz z rzędu za nami, tempo bardzo wysokie, ale w mojej opinii to bardzo fajna sprawa. W takim rytmie dobrze mi się jeździ i jeszcze lepiej czuje się sprzęt. Teraz przed nami mecz w Pile, na który jedziemy z jasnym celem. Chcemy tam wygrać – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to