Żużel – Tomasz Orwat z jasnym planem: „Wyjadę na tor i przekonam się.”

W minionym okienku transferowym Śląsk Świętochłowice wyciągnął pomocną dłoń do Tomasza Orwata. Wychowanek Abramczyk Polonii Bydgoszcz podpisał kontrakt warszawski i wiosną powalczy o dalszą karierę.

Ostatnie sezony dla Tomasza Orwata „przepełnione” jazdą z pewnością nie były. W przeciągu dwóch lat odjechał ledwie jeden mecz, w którym zdobył punkt z bonusem. W zakończonej kampanii co prawda dwukrotnie znalazł się w zestawieniu Hunters PSŻ Poznań, ale pełnił jedynie funkcję kevlaru. Zdecydowanie więcej 26 – latka mogliśmy zobaczyć w telewizji, gdzie podczas spotkań PGEE i M2E pełnił rolę eksperta Canal +.

Mimo rozbratu z torem, Orwat nie składa broni i w Śląsku Świętochłowice będzie chciał podjąć rękawice – Sam zgłosiłem się do klubu. Widzę to tak, że w marcu wyjadę na tor i przekonam się, jak wyglądam na tle innych zawodników. Wybór Śląska wytłumaczę krótko: przede wszystkim jest tam trener Krzysztof Bas, którego bardzo szanuję. To uczciwy człowiek i mogę mu zaufać. Jeśli chodzi o sprawę jazdy – po prostu najzwyczajniej w świecie chcę spróbować bez wielkiego ciśnienia i zapowiedzi. Będzie, jak będzie. Przygotowuję się kondycyjnie oraz sprzętowo na tyle, na ile tylko będę mógł – rozpoczął – Na początku wyjadę na tor, zrobię kilka treningów. Najpierw pewnie bliżej swojego miejsca zamieszkania, żeby nie generować dodatkowych kosztów. Jak już będę czuć się na siłach, pojadę na treningi do Świętochłowic i zobaczę, jak wypadnę na tle innych. Jeśli będę konkurencyjny i ze strony klubu będzie zainteresowanie moim przejściem na właściwy kontrakt, to podejmę rękawicę. Jeśli jednak okaże się, że brakuje mi do zakontraktowanych zawodników, pozostanie mi tylko dać sobie spokój. Wtedy skupię się tylko na rajdach i na zabawie tym sportem. Takie mam podejście. Zupełnie inaczej niż kiedyś, że tylko żużel i nic więcej. Takie nastawienie tylko wyniszczało psychikę, a po ostatnich latach odechciało mi się jeździć, straciłem radość z jazdy. Teraz podchodzę odwrotnie. Może wypali i będzie lepiej? – tłumaczył na łamach polskizuzel.pl.

– Dokładnie, można tak to ocenić. Zawsze są cztery pozycje do obsadzenia więcej i można się zaprezentować, spróbować jeszcze raz. Prawdę mówiąc, gdyby nie Śląsk, to raczej nigdzie nie podpisywałbym kontraktu warszawskiego. Raczej każdy klub w niższej lidze ma mniejsze lub większe problemy. Nie chciałem iść gdzieś, gdzie już na starcie wiem, że są problemy. Działacze w Świętochłowicach startują od zera, u wszystkich mają czystą kartę. Wszystko jest w ich rękach, żeby dobrze to poprowadzić – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to