Sędzie Krzysztof Meyze dał o sobie znać

1. Liga Żużlowa – Sędzia Meyze dał o sobie znać.

Spotkanie między Arged Malesą Ostrów, a Enea Falubazem Zielona Góra do trzynastej odsłony toczyło się bardzo spokojnie. Później jednak zrobiło się gorąco, a demony przeszłości zajrzały w oczy sędziego Krzysztofa Meyze.

Arbiter sobotniego spotkania był już bohaterem bardzo głośnego skandalu, kiedy to niesłusznie wykluczył Patryka Dudka w meczu na toruńskiej Motoarenie pomiędzy Aniołami, a Bykami z Leszna. Wtedy to popularny „Duzers” zaprzestał jazdy po brutalnym ataku Piotra Pawlickiego. Na sędziego tamtych zawodów spadła niesamowita fala krytyki, a Speedway Ekstraliga w ramach konsekwencji złych decyzji posłała swojego oficjela na „urlop”.

Po powrocie Pan Krzysztof wyraźnie wypoczęty podejmował pewne i słuszne decyzje. Tak jednak nie było w sobotnie popołudnie na obiekcie w Ostrowie Wielkopolski. Dramat arbitra rozpoczął się w trzynastej odsłonie, kiedy to Krzysztof Buczkowski znalazł się na torze. Senior Enea Falubaz w opinii wielu ekspertów powinien zostać wykluczony, a tym czasem winowajcą sędzia uznał Olivera Berntzona, który przemierzał tor swoją ścieżką będąc z przodu. Znamienne słowa po tej decyzji powiedział Rohan Tungate. W opinii kapitana Falubazu werdykt ten był dobry dla jego zespołu, lecz niekorzystny dla ducha sportu.

W powtórce doszło do kolejnego incydentu, kiedy to Francis Gusts ostro starł się ze wspomnianym Buczkowskim. Zielonogórzanin ponownie znalazł się na torze, jednak był to pierwszy łuk, co w pełni uprawniało Krzysztofa Meyze do ponownego startu w trzyosobowej obsadzie. Takiej decyzji jednak nie podjął, a z trzeciego podejścia wykluczony został Buczkowski. Póki co stanowiska GKSŻ ani szefa sędziów Leszka Demskiego nie znamy.

Postaw mi kawę na buycoffee.to