SGP – Daniel Bewley z dziką kartą. „Wszystko idzie w dobrą stronę.”

Mayfield Sports Events trzecią stałą dziką kartę na przyszłoroczny cykl Speedway GP wręczyło Danielowi Bewley’owi. Dla Brytyjczyka to szansa, o czym sam otwarcie mówi. „Chcę wrócić w 100% gotowy” – zapowiada.

Dan Bewley został przedstawiony jako trzeci zawodnik ze stałą dziką kartą na przyszłoroczne zmagania Speedway Grand Prix. Jeden z liderów Betard Sparty Wrocław tym samym dołączył do wcześniej ogłoszonych Macieja Janowskiego i Jacka Holdera.

Dla Bewleya sezon 2026 był wyjątkowo trudny. Brytyjczyk w dniu swoich 27. urodzin złamał po raz kolejny kość udową wypadając z rywalizacji na 109 dni, w trakcie których jego rehabilitacja była niezwykle intensywna i niekiedy wyczerpująca. Jeden z czołowych zawodników świata, jednak nie poddał się i wrócił na kluczowe mecze PGE Ekstraligi, z miejsca robiąc różnicę dla Betard Sparty Wrocław.

Bewley miał okazje wystąpić podczas ostatnich dwóch rund SGP, a szczególnie dobrze wypadł w Toruniu, gdzie zajął piąta lokatę. Wcześniejszy tylko jeden skuteczny występ w Landshut, gdzie był drugi pozwolił mu na zgromadzenie 31 oczek i szesnastą lokatę w klasyfikacji Mistrzostw Świata.

– Fajnie było wrócić w Toruniu i pojechać w tych ostatnich zawodach. Poszło mi całkiem w porządku. Dobrze jest wchodzić w przerwę zimową ze świadomością, że chociaż nie jestem jeszcze w pełni sił, to i tak potrafię zrobić swoją robotę na niezłym poziomie. To daje mi ogromną motywację, żeby dobrze przepracować zimę i wrócić za rok – tłumaczył.

W przyszłorocznej stawce 27 – latek znalazł się za sprawą stałej dzikiej karty, o czym szerzej opowiedział dla fimspeedway.com.

– Cieszę się, że dostałem dziką kartę. Teraz nie mogę się już doczekać zimy i powrotu w przyszłym roku na sto procent – rozpoczął – Tak naprawdę potrzebuję po prostu czasu. Będę dalej pracował i postaram się też trochę odpocząć przez zimę. Trudno czerpać z tego pełną radość, kiedy cały czas odczuwasz lekki ból i próbujesz go jakoś maskować. Na ten moment wciąż daję radę robić swoje i jestem z tego dumny. Ale naprawdę nie mogę się doczekać powrotu do momentu, w którym będę mógł się tym wszystkim znowu cieszyć. Z zawodów na zawody jest ze mną coraz lepiej, chociaż w niektórych miejscach nadal brakuje mi siły. I to właśnie stąd bierze się ból, po prostu z braku krzepy. Ale wszystko idzie w dobrą stronę – skwitował.

MSE ma jeszcze jedną dziką kartę w zanadrzu. Chętnych na ostatnie miejsce w cyklu nie brakuje. Swoje szanse ma Anders Thomsen, Fredrik Lindgren czy chociażby Jan Kvech.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to