PGE Ekstraliga – Anioły z mistrzostwem? Tak twierdzi Jacek Frątczak.

PRES Grupa Deweloperska Toruń stanie naprzeciw Orlen Oil Motoru Lublin w wielkim finale PGE Ekstraligi. Zdaniem byłego menedżera Aniołów, to właśnie torunianie mają sporą przewagę psychologiczną przed kluczowym dwumeczem.

Rozpędzona lokomotywa, jaką jest Orlen Oil Motor Lublin kroczy po czwarty tytuł DMP z rzędu. Na drodze ekipy Maciej Kuciapy i Jacka Ziółkowskiego stanął PRES Grupa Deweloperska Toruń. Patrząc z perspektywy sezonu zasadniczego, faworytem są Koziołki i to właśnie zdaniem Jacka Frątczaka daje pewien handicap torunianom – Toruń przez cały rok się rozpędził, nikt na torze nie położy się przed Orlen Oil Motorem. Bardzo mocno stawiam na Toruń. W Lublinie mam osoby, którym kibicuję na czele z trenerem Maciejem Kuciapą. Anioły mają niepowtarzalną szansę, by złapać na wykroku prawym prostym Orlen Oil Motor Lublin. To ma prawo wydarzyć się już w pierwszym meczu. Ci, którzy przyjeżdżają do Torunia mają problem. Lublinianie już w rundzie zasadniczej się potknęli. W Toruniu jest więcej liderów, będących w lepszej formie, pomijając Bartka Zmarzlika. Niemniej, Patryk Dudek, czy Mikkel Michelsen są na wyrównanym poziomie. Pierwszy mecz w mojej ocenie ustawi wynik finału, ściskam kciuki za torunian – mówił na łamach sport.interia.pl, Jacek Frątczak.

– Jak się patrzy na drużynę, to się czuję. Wszystko idzie jak powinno. Widać tam mnóstwo pozytywnej energii, która napędza. Znam tych ludzi, więc mogę śmiało powiedzieć, że to jest dobry czas. Przewaga psychologiczna jest po stronie Torunia. Apator jest underdogiem, lepiej się goni, niż ucieka. Oni nic nie muszą, ale bardzo dużo mogą. Tak samo było w Falubazie w 2009 roku. Nie byliśmy faworytem na papierze, a zdobyliśmy tytuł – dodał.

Obecny Przewodniczący Komisji Kultury i Sportu w Radzie Miasta Zielona Góra w rozmowie wspomniał o czasach swojej pracy w Toruniu. Frątczak podkreśla – Wbrew obiegowej opinii ludzi, którzy często mierzą swoją miarą. Oceniają innych, nie znając sytuacji i kontekstu. Miałem bardzo trudne momenty w Toruniu, co skończyło się przedwczesnym rozwiązaniem kontraktu. Rozstaliśmy się w pełnym zrozumieniu i pełnej zgodzie – dodał – Rzadko się zdarza, by sobie zupełnie szczerze składać życzenia, rozmawiać regularnie. Jestem fanem Przemysława Termińskiego. Podziwiam to jakim jest człowiekiem, za sukcesy zawodowe, charakter, dystans jaki posiada, czy za wiedzę żużlową. Mam ogromną sympatię dla tego klubu i miasta, w którym zostawiłem kawałek siebie. Nie jestem obiektywny, liczę na PRES Toruń, tak samo jak oceniałem szansę w półfinale – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to