Deprecated: Funkcja WP_Dependencies->add_data() została wywołana z argumentem, którego użycie jest przestarzałe od wersji 6.9.0! Komentarze warunkowe IE są ignorowane przez wszystkie obsługiwane przeglądarki. in /home/vh10705/zuzelnews.pl/wp-includes/functions.php on line 6131

Żużel - Michał Świącik: Włókniarza czekałby taki sam los.

Bartłomiej Januszka przed kilkoma dniami wykupił akcje od Michała Świącika, zastępując go w roli Właściciela Włókniarza Częstochowa. Były włodarz przy tej okazji wspomniał o swoich trudnych początkach. Sytuacja z 2014 roku wydaje się niemal bliźniacza.

Po ambitnym sezonie 2013, przyszedł rok 2014, który śmiało można określić mianem totalnej klęski Włókniarza Częstochowa. „Lwy” zajęły siódme miejsce, które dawało im szansę na utrzymanie się w Elicie, jednak do baraży nawet nie doszło przez fatalną sytuacje klubu. Ten znajdował się nad przepaścią tracąc licencję na starty, po tym jak PZM stwierdziło nierealizowanie planu naprawczego i coraz większe zadłużenie wobec zawodników. To wszystko sprawiło, że w 2015 roku, Włókniarza zabrakło na żużlowej mapie Polski.

– Na sto procent Włókniarza czekałby taki sam los jak AZS Częstochowa. Można się spytać prezydentów miasta, byłych zawodników czy działaczy. Wiem, że będą różne opinie, ale klubu by po prostu nie było. Domyślam się, że wiele osób może powiedzieć, że głupoty gadam i klub by się odbudowało. Otóż nie, społecznictwo się skończyło i doskonale o tym wszyscy wiemy. Tutaj nie było kompletnie nic. Na tym stadionie nie było po przednikach prądu, gazu. Wszystko było odcięte. Były zadłużenia, które musiałem spłacić, nie mając żadnego zysku z klubu. Na bazie Stowarzyszenia jakoś to wszystko udało nam się pociągnąć, więc z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie byłoby żużla w Częstochowie – powiedział Michał Świącik na łamach miejska.pl.

W 2016 roku z pomocą Stowarzyszenia CKM Włókniarz z Michałem Świącikiem na czele, żużel powrócił do Częstochowy. Klub spod Jasnej Góry zajął trzecie miejsce na drugim szczeblu rozgrywkowym, a poprzez zablokowany awans Lokomotivu Daugavpils i rezygnacje Orła Łódź – Lwy znalazły się w najwyższej klasie rozgrywkowej. W kolejnych latach na szyi częstochowian dwukrotnie zawisły brązowe medale, a klub regularnie bił się o czołową czwórkę. Nieco gorzej sytuacja wygląda w ostatnich dwóch latach, a na domiar złego ponownie pojawiły się spore zadłużenia wobec zawodników. Walka o utrzymanie i zły PR wokół klubu wywołał ostrą reakcję kibiców, którzy winili Michała Świącika. Były już właściciel odniósł się i do tego trudnego tematu – Rozmawiałem z wieloma prawnikami, którzy podkreślali, że to nieprawdopodobne, że ja nic z tymi komentarzami nie robię. To było bardzo ciężkie dla mojej rodziny i nie życzę nikomu żeby się z czymś takim spotkał. To jest brutalne i współczuje każdemu kogo dotyka hejt. Czasem odejście jest jedyną formą radzenia sobie z tym, tak jak właśnie to robię. Chciałbym żeby te wszystkie osoby, które mnie krytykowały, zmieniły podejście. Zaczęły wspierać Włókniarza. Oby nikogo więcej nie spotkało to, co dotknęło mnie i moją rodzinę – skwitował.

Bartłomieja Januszkę czeka teraz bardzo trudne zadanie. W kuluarach mówi się o milionowych długach, które musi spłacić, żeby klub mógł otrzymać licencję na starty w PGE Ekstralidze. Trudno będzie także skompletować mocny skład. Wszyscy najlepsi zawodnicy już dawno mają kontrakty, a obecna kadra Włókniarza zdążyła znaleźć sobie nowe barwy, po tym jak klub zalegał im pieniądze.

Postaw mi kawę na buycoffee.to