Metalkas 2.Ekstraliga – #POZPIL – składy [Grafika] Siódmą kolejkę M2E...
Mateusz Cierniak i Wiktor Przyjemski przed kilkoma dniami stali się członkami ekskluzywnego teamu Red Bulla. O drodze jaką przebył opowiedział więcej dwukrotny mistrz świata juniorów, a zarazem jeden z najlepszych żużlowców młodego pokolenia.
Mateusz Cierniak, wychowanek UKS Jaskółki Tarnów, to jedna z największych nadziei polskiego żużla obok Wiktora Przyjemskiego, Oskara Palucha czy Maksymiliana Pawełczaka. 23 – latek ma na swoim koncie oprócz dwóch złotych medali IMŚJ wywalczonych indywidualnie, aż trzy zdobyte z kadrą Polski. Sukcesy Cierniaka nie uszły płazem Red Bullowi, który zdecydował się wesprzeć utalentowanego zawodnika rodem z Tarnowa. W rozmowie z redakcją swojego nowego sponsora przybliżył, jak wyglądały jego początki – Ja się wychowywałem na stadionie! Tata, po zakończeniu profesjonalnej kariery, ścigał się jeszcze amatorsko i zawsze mu towarzyszyłem na zawodach i treningach. Pomagałem przy sprzęcie, wypychałem go do startów. Sam jeździłem jako dzieciak po torze rowerem, a potem motorem ścigałem się z traktorem równającym nawierzchnię. Całymi dniami przesiadywałem z ojcem w warsztacie. Żużel był w naszym domu tak naturalną rzeczą, jak oddychanie i jedzenie. Nie znałem świata bez żużla – powiedział na łamach redbull.com.
Cierniak spytany o pierwsze szczególne wspomnienia, bez dwóch zdań przytacza pojedynek jego macierzystej Unii Tarnów – 2012 rok. Finał Drużynowych Mistrzostw Polski w Tarnowie, Unia jeździła ze Stalą Gorzów. Ja byłem wtedy mały „kasztan”, miałem niespełna dziesięć lat. Pamiętam, jak próbowałem zająć miejsce na trybunie głównej, przeciskając się przez tłum kibiców. Było tam mnóstwo ludzi – stali na schodach, rozpychali się, krzyczeli, gestykulowali – i domyślałem się, że wchodzę w środek czegoś ważnego, a kiedy w końcu przedarłem się na miejsce i podniosłem głowę, poczułem coś wyjątkowego. Zobaczyłem pełny stadion, tor żużlowy, odpalone jupitery, mnóstwo kolorowych reklam. Do tego ten gwar, emocje ludzi, zapach. Wszystko wywarło na mnie ogromne wrażenie i to wspomnienie jest ze mną do dziś, jakby w mojej głowie wgrał się jakiś film. Mimo młodego wieku, miałem świadomość, że jestem w sportowym teatrze i uczestniczę w czymś szczególnym – zaznaczył.
23 – latek w trakcie wywiadu przytoczył historie jak rozpoczęła się jego przygoda z czarnym sportem. Ten wcale nie musiał iść w ślady swojego taty – Mirosława – Jeśli coś jest stale wokół ciebie i wydaje się czymś bardzo naturalnym – to jasne, że prędzej, czy później zechcesz tego spróbować. Ale ja nie ograniczałem się do żużla i czepiałem się wszystkiego, a rodzice mi to umożliwiali. Ojciec, choć sam ścigał się zawodowo przez piętnaście lat, nie zachęcał mnie jakoś szczególnie do żużla. Ale też nie odwodził od tej dyscypliny. Dawał mi wolną rękę, bo pewnie i tak podskórnie czuł, że ta moja nadaktywność skończy się jakimś sportem. Kiedy byłem jeszcze naprawdę małym chłopcem, do Tarnowa przyjechała grupa miniżużlowców z Danii. O rany, jak oni wyglądali, jaki mieli sprzęt! Jeździli małymi Yamahami PW50, dostosowanymi do speedway’a – mieli już w nich haki, widelce, siedzenia… no inny świat po prostu! Pamiętam, że bardzo prosiłem tatę, żeby kupił mi taki motor, ale wtedy zwyczajnie nie było nas na to stać. Cóż, wróciliśmy więc do naprawiania buraczkowego Malaguti… Ale myślę, że wtedy coś poczułem, do czegoś zacząłem dążyć. Patrząc na moich rówieśników z Danii, zrodziły się jakieś marzenia i projekt żużlowy zaczął kiełkować – rozpoczął – Trenowałem, pracowałem nad sobą, dbałem o kondycję, dużo czasu spędzałem przy sprzęcie, ciągle byłem z tatą. Z perspektywy myślę, że w dzisiejszych czasach to całkiem spore osiągnięcia dla chłopaka wchodzącego w wiek nastolatka – dodał.
Kluczowe wydarzenie dla Cierniaka przytrafiło się, jednak nieco później, kiedy to w wieku 12 lat opuścił trening – Zrobiłem to z premedytacją, wybierając spotkanie z kumplami zamiast sportu. Tata pytał mnie wtedy, czy coś się stało, czy coś się zmieniało, czy to mnie nadal cieszy, czy chcę to robić… Było mi tak głupio i tak bardzo wstyd przed samym sobą. Wtedy nastąpiło coś ważnego. Uświadomiłem sobie, co naprawdę chcę robić i w co się zaangażować. To był mega ważny moment w moim życiu. Czas wyboru. Nie było już odwrotu, wszedłem w żużel całym sobą – wyjawił.
Nigdy później, kiedy Mateusz Cierniak był zdrowy nie opuszczał treningów. Efekty zawziętości przyszły wraz z kolejnymi wywalczanymi przez niego krążkami – Zawziąłem się, bo taki mam charakter. Wtedy nie stawiałem sobie wielkich, konkretnych celów sportowych. Nie jestem z tych, którzy jako dzieci mówili, że chcą być mistrzami świata. Czytam dziś i słucham w wywiadach z różnymi zawodnikami, jak deklarują, że ich celem jest mistrzostwo. Podziwiam, bo ja jako dziecko nie miałem takiej świadomości i nie mam zamiaru ściemniać, że było inaczej. Ja chciałem się po prostu dobrze bawić. I wygrywać. O, tak – chęć wygrywania była u mnie zawsze, ale nie patrzyłem na to w jakiejś mega szerokiej perspektywie. Jechałem na zawody miniżużlowe i po prostu chciałem je wygrać. Jak trenowaliśmy starty, to chciałem być najlepszy. Jak ćwiczyliśmy dany element techniki jazdy, to chciałem wypaść najlepiej. Jak wracałem z treningu, to już myślałem o następnym i o tym, co zrobić, żeby być lepszym od innych. I to mi zostało – rozpoczął – Złoty medal był raczej nagrodą za ciężką pracę i to, co poświęciłem wcześniej. A harowałem z uśmiechem na ustach, bo robiłem to, co kocham. Tak na to patrzę. Od małolata napędzała mnie pasja i to pasja doprowadziła mnie do tytułów mistrza świata juniorów. Te medale niczego nie zmieniły w moim życiu. Nie dzielę swojej przygody z żużlem na czas „przed i po mistrzostwie świata”. Jasne – dziś wiem, że osiągnięcie najwyższego poziomu także wśród seniorów jest możliwe. Wiem, że jeśli będę robił pewne rzeczy, to faktycznie może się wydarzyć. I zamierzam je robić, będę do tego dążył i dawał z siebie maksimum. Nie traktuję jednak tytułów juniorskich jako przełomowych w moim życiu. Były ważne, ale nie zmieniły mnie. Mam nadzieję, że pozostałem po prostu chłopakiem z zajawką, który zajebiście lubi ścigać się w kółko – skwitował.
Metalkas 2.Ekstraliga – #POZPIL – składy [Grafika] Siódmą kolejkę M2E...
PGE Ekstraliga – Przemysław Pawlicki: Nawet mała zmiana w przygotowaniu...
Metalkas 2. Ekstraliga – #LODOST – składy [Grafika] Siódmą kolejkę...
Żużel – Paweł Przedpełski o powrocie do Torunia. „Zawsze wracają...
| Cookie | Duration | Description |
|---|---|---|
| cookielawinfo-checkbox-analytics | 11 months | This cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Analytics". |
| cookielawinfo-checkbox-functional | 11 months | The cookie is set by GDPR cookie consent to record the user consent for the cookies in the category "Functional". |
| cookielawinfo-checkbox-necessary | 11 months | This cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookies is used to store the user consent for the cookies in the category "Necessary". |
| cookielawinfo-checkbox-others | 11 months | This cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Other. |
| cookielawinfo-checkbox-performance | 11 months | This cookie is set by GDPR Cookie Consent plugin. The cookie is used to store the user consent for the cookies in the category "Performance". |
| viewed_cookie_policy | 11 months | The cookie is set by the GDPR Cookie Consent plugin and is used to store whether or not user has consented to the use of cookies. It does not store any personal data. |
