PGE Ekstraliga – Jakub Kępa o minionym sezonie: Zabrakło niewiele.

Orlen Oil Motor Lublin po trzech latach panowania oddał mistrzowski tron PRES Grupa Deweloperska Toruń. Prezes Jakub Kępa podsumował ostatnie sezony, które dla Koziołków były niesamowicie dobre, a także wrócił wspomnieniami do nadmienionego wcześniej finału z roku 2025.

Finał PGE Ekstraligi w roku 2025 to już przeszłość, jednak nie sposób nie wspominać tej świetnej batalii pomiędzy ekipami z Torunia i Lublina. Ostatecznie po siedemnastu latach oczekiwania to Anioły z Kujawsko-Pomorskiego wzniosły puchar za zwycięstwo w Drużynowych Mistrzostwach Polski. Koziołki mimo sporej straty z toruńskiej Motoareny, która sięgała osiemnastu oczek, nie poddały się i zabrakło naprawdę niewiele, aby dotychczasowi Mistrzowie Polski przechylili szalę wiktorii na swoją korzyść. O tych momentach nieco więcej opowiedział na antenie Radia Freeee podczas audycji „Pięć Jeden” sam Jakub Kępa.

– Zabrakło nam na pewno trochę szczęścia, którego w ostatnich latach mieliśmy sporo. Nie pomogła nam też kontuzja Wiktora Przyjemskiego. W Toruniu tez spotkanie nam mocno uciekło spod kontroli i wytworzyła się naprawdę spora strata. Mimo to podczas ostatniego treningu tchnęliśmy ducha w ekipę i zrodziła się nadzieja na wygranie finału. Gdyby nie te wykluczenia, to mogłoby się to potoczyć zupełnie inaczej. Zabrakło niewiele – rozpoczął – Ostatnie pięć lat to na pewno olbrzymi sukces, zdobyliśmy trzy złote medale i dwa srebrne, jednak po ostatnim finale pojawiła się sportowa złość, bo nie ukrywajmy liczyliśmy na kolejne mistrzostwo po tak dobrej rundzie zasadniczej jak i początku fazu play-off. Wygraliśmy 16 z 18 spotkań, ale no nie udało się. Zabrakło niewiele, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, może i dobrze, że tak się stało. Teraz możemy troszkę odetchnąć i podejść do tego ze spokojem. Mam nadzieję, że w trakcie nadchodzącego sezonu pokażemy na co nas stać i wrócimy ze zdwojoną siłą – podkreślił działacz.

Prezes Orlen Oil Motoru Lublin nie szczędził ciepłych słów w stronę rywali z Torunia. Sternik zwracał uwagę na to jak wiele w klubie zmieniła obecność Piotra Barona, który stworzył z Motoareny istną twierdzę.

Sezon 2026 będzie dziesiątym, odkąd Jakub Kępa i spółka rozpoczęli reaktywacje żużla na Lubelszczyźnie. Po szybkich awansach i utrzymaniu w PGE Ekstralidze, reszta jest historią napisaną niemalże złotymi zgłoskami.

– Nikt chyba w trakcie odbudowy klubu nie zakładał, że tak sprawnie nam pójdzie wdrapanie się na szczyt. Z Piotrem Więckowskim od początku zakładaliśmy, że ten awans z drugiej ligi do pierwszej będzie natychmiastowy, jednak każdy kolejny sukces był sporym zaskoczeniem. Wiedzieliśmy, że po wejściu do PGE Ekstraligi, będzie się w niej ciężko utrzymać, ale koniec końców się udało. Później z roku na rok budowaliśmy sobie ten zespół i doszliśmy do pierwszego mistrzostwa – wspomniał.

– Mogę powiedzieć, że ja jako działacz czuje się spełniony. Dokonaliśmy rzeczy nietuzinkowych. Każdy sezon przynosi różne odczucia, ale na pewno minionego nie oceniałbym w kategoriach najtrudniejszego psychicznie dla mnie. Oczywiście Lublin nie ma dobrej prasy, jednak ja się tym absolutnie nie przejmuje. Wręcz przywykłem do tego, że dziennikarze piszą teksty, które mają działać tylko i wyłącznie na emocjach – zakończył.

Przypomnijmy, że Orlen Oil Motor Lublin rozpocznie sezon domowym starciem przeciwko PRES grupa Deweloperska Toruń.  Starcie zaplanowane jest na 10 bądź 12 kwietnia.

Postaw mi kawę na buycoffee.to