Metalkas 2. Ekstraliga – Kamil Brzozowski wyjaśnia: Mieliśmy bardzo dobry kontakt.

Moonfin Malesa Ostrów miała wszystko gotowe na sezon 2026. Spory fragment układanki rozsypał się przed kilkoma dniami, kiedy to za jednym razem z zespołem pożegnał się cały sztab szkoleniowy. Były opiekun TŻ Ostrovii tłumaczy, że nowy dyrektor klubu bardzo chciał dalszej współpracy.

Masowe odejścia z Moonfin Malesy Ostrów natychmiast wywołały lawinę komentarzy fanów, którzy widzieli głównego winnego w nowym dyrektorze klubu – Bartoszu Karasińskim. Po zwolnieniu Kamila Gilickiego, murem za swoim kompanem stanęli Kamil Brzozowski, Kacper Gomólski, a także dyrektor sportowa – Angelika Topolska. W rozmowie z infostrow.pl były pierwszy trener pierwszego zespołu Moonfin Malesy wytłumaczył, że wcale Karasiński nie był powodem ich odejścia – Bartosz Karasiński pracuje w klubie od dwóch miesięcy. Przez cały czas mieliśmy bardzo dobry kontakt. Tutaj nie ma w ogóle winy Bartka, z którym bardzo dobrze nam się współpracowało. Na każdy temat rozmawialiśmy. Powiem więcej, Bartek był bardzo za tym, żebyśmy zostali, jeszcze cały czas nas namawiał, żebyśmy tego nie robili. Także on działał w drugą stronę, wręcz żebyśmy przemyśleli jeszcze raz naszą decyzję – podkreślił Brzozowski.

O postawie Brzozowskiego, Gomólskiego i Topolskiej na łamach wlkp24.info wypowiedział się sam Gilicki. Nie ukrył on dumy z posiadania tak solidarnej ekipy, ale także lekkiego poczucia winy – Dochodziły do mnie głosy, że jeśli zostanę zwolniony, to cały sztab szkoleniowy wraz z Angeliką idzie za mną. Wiadomo, do końca też dla mnie osobiście nie jest to przyjemne, bo czuję na swoich barkach odpowiedzialność za te osoby. Duży szacunek dla nich, bo mało jest ludzi, którzy są tak solidarni szczególnie w sporcie – tłumaczył były kierownik ostrowian przed kamerami wlkp24.info.

Na ten moment Moonfin Malesa Ostrów pozyskała jako pierwszego do sztabu szkoleniowego Tomasza Gapińskiego, który najprawdopodobniej zajmie się młodzieżą.

Postaw mi kawę na buycoffee.to