Metalkas 2. Ekstraliga – Michał Curzytek: Zawody to chyba faktycznie miałem najlepsze od kilku lat.

Polonia Piła do ostatniego biegu walczyła o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Ambitny beniaminek był niezwykle blisko sprawienia niespodzianki i ogrania bardzo wysoko Moonfin Magnus Ostrów. Do sensacji sporą cegiełkę dołożył Michał Curzytek, który odjechał najlepszy mecz w sezonie.

Polonia Piła w rewanżowym spotkaniu w walce o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze była o włos od dokonania niesamowitego comeback’u. Pilanie w Ostrowie przegrali 58:32, a na swoim obiekcie przy Bydgoskiej zmierzali po 60 punktów przeciwko faworyzowanemu Moonfin Magnus. Niesamowicie dobra passa gospodarzy trwała do czternastej gonitwy, po której para z beniaminka zeszła, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni zapewniając sobie pozostanie na zapleczu PGE Ekstraligi.

Tego dnia w szeregach dowodzonych przez Pawła Piskorza świetnie radził sobie Michał Curzytek. Zawodnik do lat 24 wywalczył tego dnia dziewięć punktów z bonusem, co było jego najlepszym występem w sezonie, a zarazem ostatnim ligowym.

– Zawody to chyba faktycznie miałem najlepsze od kilku lat, że tak powiem. Otrzymałem dużą pomoc od mechanika Krzysztofa Buczkowskiego i udało się to przez ostatnie dwa dni trochę poukładać. Owszem, pierwszy bieg zepsułem przez ustawienia, ale później już było dobrze. Jeżeli się wygrywa starty i ma się szybkie motocykle, to można bawić się w żużel. Jeżeli motory ci nie pomagają, to sorry, ale można gryźć piach i nic więcej. Wszystko musi się zazębiać. Trzeba pomagać tym motocyklom, ale one też muszą pomagać nam – mówił po zawodach zawodnik.

Michał Curzytek odniósł się także do niedawnych słów Marka Cieślaka. Były selekcjoner mówił o zawodniku Polonii, że ten powinien odpuścić sobie starty na żużlu, bo się do tego nie nadaje.

– A pan Marek… Takich mamy pseudoekspertów. I teraz do młodych chłopaków – niech nie słuchają tego, co tam mówią w telewizji czy piszą w internecie, bo można sobie łatwo tym wszystkim zepsuć głowę. Frankowi Karczewskiemu też już skończył karierę, po czym Franek wyjeżdża do biegu i go wygrywa. Myślę, że każdego by to dotknęło, czy mnie, czy jakiegoś bardziej doświadczonego zawodnika – podkreślił.

24 – latek zdradził także, że jego dalsza kariera na ten moment wcale pewna nie jest. Przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania.

– Żeby jeździć na żużlu, to trzeba też mieć za co jeździć. Nie wiem, jak się to wszystko poukłada, bo żużel to naprawdę jest to sport, który wymaga bardzo dużo funduszy i bez tego się nie da w to bawić. W Pile o przyszłym sezonie do tej pory jeszcze nikt ze mną nie rozmawiał – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to