Tomasz Gapiński pragnie jednego "Chce odkupić ten nieudany rok"

METALKAS 2. Ekstraliga – Tomasz Gapiński pragnie jednego: „Chce odkupić ten nieudany rok.”

Kapitan H. Skrzydlewska Orła Łódź miniony sezon stracił w większości na leczeniu kontuzji. Mimo upływu lat popularny „Gapa” nie poddaje się i planuje odkupić niepowodzenie z poprzedniej kampanii, a nawet pragnie być krajowym liderem zespołu.

Temat przebudowy łódzkiego zespołu pojawił się tak naprawdę tuż po zakończeniu sezonu. Fatalny wynik nie pozostawiał innej opcji Prezesowi Skrzydlewskiemu. Kilku zawodników jak Tomasz Gapiński zdołało pozostać w zespole, lecz jak sam zainteresowany przyznaje – Ja już wcześniej powiedziałem, kiedy rozmawiałem z prezesem Skrzydlewskim, że chcę zostać w Łodzi, jeśli będzie dla mnie miejsce. Czułem się też troszeczkę winy tego całego wyniku jaki H. Skrzydlewska Orzeł odniósł. Moje kontuzje i moja niedyspozycja przez większą część sezonu też po części na pewno na to wpłynęła i gdzieś tam serducho podpowiadało, że muszę się poprawić, bo to, co było w zeszłym sezonie trochę we mnie zostało. Chciałem zostać, doszliśmy z prezesem bardzo szybko do porozumienia i chcę odkupić ten nie udany dla mnie rok – rozpoczyna – Było kilka zapytań, ale ja mówiłem, że zostaje w Łodzi i bez sensu było negocjować, kiedy wiedziałem, że zostaje w H. Skrzydlewska Orle – podkreśla Gapiński w rozmowie z ekstraliga.pl.

Doświadczony zawodnik zaznacza także, że w trakcie jego długiej kariery nie miał nigdy takiego sezonu, w którym zanotowałby dwa urazy. Teraz po nich śladu już nie ma, a przygotowania do sezonu przebiegają w najlepsze. Łodzianie już pierwszy obóz mają za sobą i w oczach Tomasza Gapińskiego wszystko zmierza w dobrą stronę – Pierwsze dwa dni były trochę ciężkie dla nas wszystkich, bo to jest praktycznie nowy zespół. Z zeszłego roku zostałem tylko ja i Aleksander Grygolec, ale po tych dwóch dniach myślę, że już się lepiej rozumieliśmy, lepiej nam się rozmawiało i myślę, że ogólnie będzie jeszcze lepiej. Przed nami jest przewidziane jeszcze jedno zgrupowanie crossowe, także uważam, że po nim będzie już wszystko w porządku – wyjaśnia.

Doświadczony zawodnik odniósł się także do głośnej przesłanki, jakoby przez pewien czas był brany pod uwagę jako potencjalny następca Marka Cieślaka w roli trenera H. Skrzydlewska Orła – Zacznę od początku. To prezes Skrzydlewski gdzieś tam widział mnie w tej roli, z tego względu, że kiedy odniosłem tę kontuzję, byłem cały czas z zespołem. Przyjeżdżałem na treningi, jeździłem na mecze wyjazdowe oraz domowe, a prezes widział to moje zaangażowanie i pomoc w drużynie, aby wydostać się z tego dołka. Nagrywałem wszystkie treningi, dużo rozmawiałem z chłopakami tak, aby wykrzesać jeszcze takiego ducha z zespołu żebyśmy się nie poddawali i może właśnie to spowodowało, że prezes Skrzydlewski widział mnie w roli trenera, bo sam mi to powiedział, ale ja zaznaczyłem, że chcę jeździć i żeby prezes szukał nowego managera, jeśli musi, bo ja się za to nie biorę. Stąd też było tych kilka dziwnych pytań, że jestem trenerem H. Skrzydlewska Orła, a to było absolutnie wyssane z palca. Rzeczywiście prezes takie hasło gdzieś rzucił, ale absolutnie jeszcze się za trenerkę nie biorę, chcę jeszcze pojeździć, jeszcze sprawia mi to radość, mam z tego frajdę, mam ambicję, więc na pewno przyszły sezon pojeżdżę – podsumowuje 41 – latek.

Pochodzący z Piły zawodnik jednoznacznie określił swój cel na nadchodzący sezon. W nim pragnie być krajowym liderem swojej ekipy. Łodzianie rozgrywki zainaugurują wyjazdowym spotkaniem przeciwko Texom Stali Rzeszów.

Postaw mi kawę na buycoffee.to