Tomasz Gapiński

Metalkas 2. Ekstraliga – Tomasz Gapiński: „Wierzyłem w siebie i zespół”

Po czterech kolejkach sytuacja H. Skrzydlewska Orła Łódź była tragiczna i wielu spisywało zespół na straty. Kolejne dwa ligowe mecze okazały się punktem zwrotnym, który w mieście fabrykantów zawiązał silną i jednolitą drużynę.

Przed meczem w Gdańsku w łódzkim zespole mogliśmy słyszeć głosy o starciu o być albo nie być w lidze. Motywacje w zawodnikach Macieja Jądera widać było gołym okiem, a ta przełożyła się na końcowe zwycięstwo, pozwalające się Orłom przesunąć w górę tabeli. Następnym celem było domowe spotkanie z Cellfast Wilkami Krosno. Pretendenci do awansu na papierze byli faworytami, acz miejscowi chcieli pokazać, że nadmorski zryw nie był tylko jednorazowy.

Wiktoria 50:40 dobitnie pokazała, że H. Skrzydlewska Orzeł odrodził się niczym feniks z popiołów, a dobra postawa całej kadry pozwoliła wygrać wysoko nad faworyzowanymi gośćmi. Jak przyznawał po meczu, kapitan łodzian – Ja niezmiennie wierzyłem w siebie i w zespół tak jak nikt inny. Pokazaliśmy, że nas stać na wiele i zwyciężyliśmy. Tylko o to nam chodziło. Trochę mnie gardło boli od tego krzyczenia w trakcie zawodów, ale nieustannie się nakręcaliśmy i dało to pozytywny efekt – rozpoczął – W przerwach na szybko analizowaliśmy i wyciągaliśmy wnioski, co przełożyło się na wygraną. Przed meczem stawialiśmy sobie za cel zwycięstwo, nieważne jaką różnicą czy punktu, dwóch, a może dziesięciu. Najważniejsze, że wygraliśmy. Brawa dla zespołu, trenera, toromistrza jak i osób funkcyjnych, które po opadach przygotowały tor do jazdy – powiedział Gapiński.

Doświadczony zawodnik zwrócił uwagę na to jak mocno warunki torowe zmieniła ulewa, która przeszła przez stadion tuż przed startem pierwszej gonitwy – Oczywiście tor z początku był trudny, ale dało się ścigać. Przez praktycznie całą rywalizację nie mogłem trafić na starcie, dopiero w czternastym równo z chłopakami wyszedłem i zwyciężyłem . Musiałem się namęczyć na dystansie strasznie, z moim mechanikiem ciągle pracowaliśmy nad ustawieniami, żeby znaleźć ten start, ale po prostu się nie dało. Nie wiem czy te opady tak zmieniły tor, że nie mogłem zabierać się spod taśmy tak jakbym chciał. Najważniejsze, jednak, że motocykl na dystansie dobrze się sprawował i mogłem powalczyć – podkreślił.

Popularny „Gapa” odniósł się także do niedawnej rywalizacji w składzie H. Skrzydlewska Orła – To nie jest łatwe, gdy w zespole jest za dużo zawodników. Każdy chce jechać, Oskar Polis w Szwecji też dobrze się prezentuje, a jest jak jest. Nie chce za dużo powiedzieć, ale atmosfera wróciła, mamy ducha walki i chęci do kolejnych zwycięstw – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to