Metalkas 2. Ekstraliga – Vaclav Milik: „Musimy wyciągnąć wnioski”

Cellfast Wilki Krosno mają sporo do poprawy po fatalnym wyjazdowym meczu z INNPRO ROW-em Rybnik. Jak przyznaje lider Krośnian, Vaclav Milik – Nie będziemy się tym przejmowali, wiemy, że jesteśmy mocną drużyną i każdy z nas potrafi jeździć lepiej.

Starcie faworytów w Rybniku okazało się niezwykle jednostronnym widowiskiem. Gospodarze przejęli prowadzenie w meczu już po pierwszym biegu i jak pokazał przebieg rywalizacji, nie oddali go nawet na moment. Sama rywalizacje ocenił kapitan Wilków, Vaclav Milik – Wygrała lepsza drużyna. Rybniczanie w dodatku jechali na swoim torze, więc było wiadomo, że będzie tutaj bardzo trudno. Pewnie skupialiśmy się na tym, żeby być lepszym, ale początek w ogóle nam się nie udał. Nie byliśmy spasowani na start i pierwszy łuk. To była katastrofa. Później gdzieś zaczęło być lepiej, ale mówię to o chłopakach, bo ze mną był dramat. Nie znalazłem niczego, po meczu również. Przez cały czas nie było tak, żebyśmy wiedzieli, co jest na pewno dobre i co tutaj gra. Trzeba popracować. Jedziemy dalej w następnych meczach. Nie będziemy się tym przejmowali. Wiemy, że jesteśmy mocną drużyną i każdy z nas potrafi jeździć lepiej – jasno zadeklarował Czech na łamach ekstraliga.pl.

30 – latek mimo historii startów w Rybniku uważa, że ciąży nad nim pewna klątwa, jeśli chodzi o owal przy Gliwickiej. Jak tłumaczy po przebudowie nie czuł się tu nigdy dobrze – Na torze w Rybniku, ogólnie nie pojechałem dobrze w żadnym meczu. Nienawidzę go (śmiech). Zawsze jak jadę do Rybnika, to mówię: “Co będzie” i tak było – skwitował żartobliwie Krośnianin.

Lider Cellfast Wilków odparł także natychmiast jakoby pierwsza porażka miała mocno dotknąć ducha zespołu – Nie ma co o tym gadać, bo po prostu się stało. Dzień po meczu na chłodną głowę pogadamy sobie drużynowo, na pewno tak będzie. Musimy wyciągnąć wnioski i pojechać lepiej następnym razem. Wiem, że może się tak stać, że pojedziemy tutaj drugi raz, więc trzeba przedyskutować to, co robić. Skupiamy się na domowych meczach, żeby w nich wygrywać. Wydaje mi się, że to jest najważniejsze – podkreślił.

Najbliższą okazją na poprawę humorów dla Krośnian będzie domowe starcie przeciwko Arged Malesie Ostrów, jednak łatwo nie będzie, bowiem w szeregach „Watahy” zabraknie kontuzjowanego Dimitriego Berge.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to