GKM Grudziądz podsumowuje obóz

PGE Ekstraliga – GKM Grudziądz podsumowuje obóz: „Cel był jeden”

Za Grudziądzką ekipą tydzień spędzony w Hiszpański kurorcie Lloret de Mar, gdzie drużyna pod bacznym okiem Roberta Kościechy i Piotra Lutowskiego przygotowywała się do pierwszych wyjazdów na tor, które już niebawem.

Za oknem coraz wyższe temperatury, a co ważniejsze deszcze nieco odpuściły, a co za tym idzie w wielu ośrodkach w miniony weekend rozbrzmiały po raz pierwszy motocykle żużlowe. W Grudziądzu plan mają podobny już niedługo, lecz ważniejszym wydarzeniem zdecydowanie był niedawno zakończony obóz przygotowawczy. Ten przed nowym sezonem wydaje się kluczowy, gdyż ekipa przeżyła sporą przebudowę, a co za tym idzie ważne będzie zbudowanie odpowiedniej atmosfery – Bardzo się cieszę z tego obozu, ponieważ cel był jeden – żeby się wszyscy zintegrowali. Na 100% ten obóz wyszedł. Chłopacy przez kilka dni ciężko pracowali, ale głównym celem naszych spotkań, których mieliśmy bardzo dużo głównie wieczorową porą, było to, żeby “skleić” ten zespół. Bardzo mi się podoba, że starsi zawodnicy dobrze podchodzili do młodych, rozmawiali. Młodzi wiadomo, że jeszcze troszeczkę się krępują, jest trochę bariery językowej, ale chłopacy naprawdę się poznali i to był właśnie ten cel, żeby na wiosnę, gdy ruszymy z treningami na torze, aby była więź i współpraca między zawodnikami – ocenił wyjazd Robert Kościecha w informacji prasowej GKM-u.

Szkoleniowiec Gołębi poruszył także temat wyboru kapitana. Jak wiemy został nim Jason Doyle, lecz pod uwagę brany także był inny z kangurów – Zaproponowałem dwóch zawodników – Maxa Fricke i Jasona Doyle’a, czyli najbardziej doświadczeni zawodnicy na arenie międzynarodowej. Po kilku dniach zrobiliśmy wybory, każdy z zawodników i sztabu trenerskiego wybrał sobie zawodnika, policzyliśmy głosy i sprawiedliwie wyszedł Jason, który został kapitanem. To, że jest najstarszy to nie znaczy, że miał nim zostać. Wybrał go zespół, nie trener czy jedna osoba i z tego się bardzo cieszę – podkreśla popularny „Kostek”.

Kwestie motoryczne objaśnił natomiast Piotr Lutowski. Opowiedział o samych trudach treningu, ale także o celu jaki sobie wszyscy założyli przed samym obozem – Na zgrupowaniu przeprowadziliśmy te treningi, które sobie zaplanowaliśmy. Chłopacy nakręcili trochę kilometrów na rowerach w zróżnicowanym terenie. Popołudniowe treningi opierały się głównie na ćwiczeniach ogólnorozwojowych, pograliśmy też trochę w piłkę, żeby drużyna bardziej się zintegrowała. Jeśli chodzi o sferę stricte “fizjo” to nie miałem zbyt dużo pracy, nie było ani starych, ani świeżych kontuzji. Moja praca głównie polegała na tym, żeby chłopakom trochę ulżyć, jeśli chodzi o dolegliwości bólowe, związane ze zmęczeniem po treningach – rozpoczął – Max, Jason i Jaimon byli bardzo dobrze przygotowani. Widać, że ich okres przygotowawczy zaczął się dużo wcześniej. Nasze treningi były dla nich taką małą wstawką. Bardzo fajnie trenowali, bardzo fajnie się integrowali, nie mieli z niczym problemu. Korzystali też z mojej pomocy fizjoterapeutycznej, ale tylko po to, żeby zmniejszyć dolegliwości bólowe związane tylko i wyłącznie z treningiem – powiedział fizjoterapeuta GKM-u.

Na sam koniec Robert Kościecha zdradził najważniejsze, kiedy plantowany jest pierwszy trening na Grudziądzkim owalu – W przyszłym tygodniu przychodzą nowe bandy pneumatyczne, które będą montowane na stadionie. Jeśli pogoda pozwoli w terminie 13-15 marca chciałbym wyjechać na tor w Grudziądzu. Wiadomo, że Australijczycy i Vadim Tarasenko będą mieć zawody w Anglii. Jeśli ruszymy 15-ego marca to mamy miesiąc do ligi i myślę, że spokojnie to wystarczy, żeby chłopacy się rozjeździli, a zwłaszcza chodzi mi tu o Polaków, którzy będą mieć tej jazdy mniej. Mamy zaplanowane cztery sparingi, więc czekam z niecierpliwością na start, żeby to było już wszystko dograne. Chłopacy się bardzo palą do jazdy, ale jeszcze trochę. Za długi okres przygotowań też źle wpływa na zawodników – podsumował Kościecha.

Postaw mi kawę na buycoffee.to