PGE Ekstraliga – Jack Holder: „Trofeum trafiło do najlepszej drużyny tego sezonu”

Platinum Motor Lublin w ubiegłą niedzielę przypieczętował obronę mistrzowskiego tytułu, a duży wkład w sukces Koziołków miał jeden z nabytków przed sezonem 2023, Jack Holder. Kangur jest pewny, że nawet w pełnych składach finał potoczyłby się identycznie.

Przed początkiem tegorocznej kampanii najlepszej żużlowej ligi świata wiele osób było zadziwionych manewrami Motoru Lublin. Działacze Mistrzów zdecydowali się na transfery Jacka Holdera i Fredrika Lindgrena w miejsce Maksyma Drabika i Mikkela Michelsena. Fani ubolewali szczególnie nad stratą byłego Kapitana, lecz jak się okazało, nowy duet Motoru był najlepszy w lidze. Szwed z Australijczykiem od pierwszych meczów świetnie się dogadywali stanowiąc pewny punkt ekipy Macieja Kuciapy i Jacka Ziółkowskiego. Sam zawodnik w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiedział o swojej radości po wywalczeniu tytułu – Fantastyczne uczucie. Zwłaszcza, że to mój pierwszy złoty medal w kolekcji. Platinum Motor rósł w siłę w ostatnich latach i fakt, że obronili mistrzostwo, z moim udziałem, to coś niezwykłego. Jestem przeszczęśliwy – podkreślił 27 – latek.

Samo miejsce Holdera w zespole z Lubelskiego budziło sporo pytań. Młodszy z braci po niespecjalnie dobrym sezonie miał stanowić o sile Mistrzów Polski. Zmiana otoczenia wyszła zawodnikowi z Antypodów na dobre o czym sam mówi – Zmiana klubu tchnęła w me mnie nowe życie. Odkąd jeżdżę w Polsce, znałem tak naprawdę tylko Toruń, który był dla mnie bardzo ważnym miejscem. Uznałem jednak, że nadszedł czas na zmianę. Jak widać, wyszło mi to na dobre. Udało nam się zbudować prawdziwy team spirit i to mimo tego, że kadra uległa jednak dość znaczącym zmianom – przecież także ja jestem tutaj nowy. Na dodatek musiałem udowodnić, że jestem odpowiednim człowiekiem na to miejsce. Każdy w klubie był bardzo otwarty i pomocny, fani są wyjątkowi. Jestem więc przeszczęśliwy z końcowego efektu – zaznacza Jack Holder.

Australijczyk został także zapytany o to czy w pełnych składach wynik finałów byłby identyczny. Żużlowiec odparł jednoznacznie – Tak sądzę. Jednak tego już nigdy się nie dowiemy, prawda? Jedno z tych dużych „co by było, gdyby…”. My też przeżywaliśmy kontuzje w tym sezonie, taki to jest sport. Najpierw straciliśmy Dominika na kilka tygodni, później wypadłem ja. Warto jednak pamiętać, że gdy spotkaliśmy się w fazie zasadniczej, pokonaliśmy jadących w najmocniejszym zestawieniu wrocławian bez mojego udziału. Finały rządzą się swoimi prawami. Oczywiście, że chciałbym móc zmierzyć się z rywalem, który jechałby w pełnym składzie. Widowisko tylko by na tym wszystko zyskało. Wierzę jednak, że trofeum trafiło do najlepszej drużyny tego sezonu – zakończył młodszy z braci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to