PGE Ekstraliga – Te słowa mówią wszystko. Janusz Kołodziej podjął decyzje. „Nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć.”

O przyszłości Janusza Kołodzieja wiele w zakończonym już sezonie się mówiło. Popularny „Koldi” już przed sezonem 2026 dał się namówić na kolejne rozgrywki. W przypadku kolejnego roku może już tak nie być. Słowa samego zawodnika mówią niemalże wszystko.

FOGO Unia Leszno w sezonie po powrocie do PGE Ekstraligi otarła się o brązowe medale DMP. Spory, choć może nie największy wkład miał kapitan Janusz Kołodziej. 42 – latek mimo olbrzymich problemów zdrowotnych zdołał pojechać w trzynastu z osiemnastu spotkań Byków w najlepszej żużlowej lidze na świecie. W nich wychowanek Unii Tarnów wykręcił czternastą średnią w lidze na poziomie 1,918 pkt/bieg. Wynik ten na „Smoczyku” rósł nawet na poziom dwóch oczek.

Kołodziej bez dwóch zdań będzie niezwykle potrzebny FOGO Unii w sezonie 2027, jednak widmo końca kariery jednego z najlepszych żużlowców w kraju zdaje się nad wyraz widoczne. Wszystko potwierdzają też słowa zawodnika dla Leszno24.pl, gdzie 42 – latek podkreśla, że zdrowie już na jazdę nie pozwala.

– Gdy nie jesteś sprawny w stu procentach, to masz coraz więcej wątpliwości. Pojawia się strach i nerwy. I ten cały sezon był taką walką ze swoimi wewnętrznymi nerwami i napadami. Zaczynało się to dzień przed zawodami. Gdy mecz ligowy był w niedzielę, już w sobotę nie byłem sobą. W dniu imprezy to już była prawdziwa walka nie wiem z kim i z czym, jakimiś obcymi siłami i energiami, które mówiły: Co ty człowieku robisz? Ledwo stoisz na nogach, a za chwilę masz się ścigać z najlepszymi żużlowcami na świecie? Cieszę się zatem, że mimo tych kłopotów awansowaliśmy do play-off. Żeby tego dokonać wykonaliśmy naprawdę mnóstwo pracy jako zespół i klub. Przyszła jednak decydująca część sezonu i sami nie poznawaliśmy siebie. Stąd też nie udało nam się w walce o medale już nic wyczarować i zrobić. Mimo wszystko bardzo gorąco chciałem podziękować całej swojej drużynie, sztabowi szkoleniowemu i pracownikom klubu. Także sponsorom i kibicom, bo bez Was wszystkich byłoby naprawdę trudno – tłumaczył.

Doświadczony żużlowiec i wielokrotny medalista DMP w wywiadzie zdradził co z jego przyszłością.

– Niebawem przejdę jeszcze operację wyciągnięcia tego „druta” z obojczyka, który mnie cały czas uwiera i na pewno mi nie pomógł w tym sezonie, zwłaszcza w jego końcówce. Mecz z Grudziądzem i te moje 14 punktów to był jakiś cud, a po tym cudzie wiele osób dopisywało już kolejną historię, że Janusz Kołodziej będzie się ścigał na żużlowych torach jeszcze przynajmniej 10 lat. Prawda jest taka, że mój organizm mówi od półtora roku zupełnie coś innego. Mam nadzieję, że informacja co do mojej przyszłości niebawem się pojawi, choć wszyscy się mniej więcej spodziewacie jaka może być. Uwierzcie mi, że ile mogłem tyle zrobiłem dla tego klubu, a od dłuższego czasu robiłem to na swój koszt i ludzi, którzy mnie prosili o to, bym to jeszcze robił. Staram się i starłem jak najbardziej, ale czasami nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć – skwitował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to