Żużel wrócił do Świętochłowic

Żużel – Czarny sport wrócił do Świętochłowic!

Przed kilkoma dniami w Świętochłowicach po ponad sześciu latach oczekiwania rozbrzmiały po raz pierwszy motocykle żużlowe. To wielki moment dla tak zasłużonego ośrodka, który pomału wraca do dobrej kondycji!

Jeśli spojrzymy na żużlową mapę Polski, to od sporego czasu brakuje na niej Świętochłowic. Tam na popularnej „Skałce” pierwsze kroki stawiali tacy mistrzowie jak Paweł Waloszek czy Jan Mucha. Historia klubu sięga 1947 roku, kiedy to powstała sekcja motocyklowa, a po czterech latach oczekiwania doczekała się swojego obiektu.

Zespół mimo bardzo dobrych czasów i medali DMP złapał zadyszkę w latach 90. I zniknął ze świata żużla. Mimo to trwało tam nadal szkolenie młodzieży. Z czasem stan obiektu był coraz gorszy i zagrażał on młodym adeptom. Na nawierzchnię wjechał ciężki sprzęt i tor żużlowy przestał istnieć.

W 2018 roku nadzieje zatliły się w sercach kibiców czarnego żużla. To właśnie wtedy, Dawid Kostempski podpisał z Mostostalem Zabrze umowę na generalną przebudowę obiektu, która miałaby uczynić „Skałkę” nowoczesnym żużlowo-piłkarskim stadionem. Plany te jednak nie zostały zrealizowane, bowiem nowy włodarz miasta – Dawid Beger oświadczył, że zadłużonego miasta nie stać na tak kosztowną inwestycje i się z niej wycofał.

Mieszkańcy jak i środowisko nie poddali się i poprzez budżet obywatelski raz jeszcze przegłosowali remont obiektu. Projekt ruszył w czerwcu, za sprawą którego wykonano na torze odwodnienie liniowe, ułożono na nowo tor, a także zakupiono pełne obandowanie owalu. Dzięki temu w ubiegłą środę na 375- metrowym obiekcie odbył się pierwszy od ponad sześciu lat trening.

W nim uczestniczyli juniorzy OK Bedmet Kolejarza Opole, Lech Chlebowski, Lars Skupień (obaj ROW Rybnik) czy Hubert Łęgowik ze Startu Gniezno. Zawodnicy zgodnie pochwalili owal.

Postaw mi kawę na buycoffee.to