Żużel - Duńczycy gotowi na finał DPŚ w Warszawie. „Może wydarzyć się wszystko.”

Reprezentacja Danii po wygranym półfinale DPŚ w Rydze uzupełniła stawkę finału na PGE Narodowym. Mikkel Michelsen nie krył zadowolenia z postawy całego zespołu, a selekcjoner Nicki Pedersen podkreślał, że w stolicy Polski na kilkudniowym owalu wszystko może się zdarzyć.

W miniony weekend w Rydze działo się naprawdę wiele. Stolica Łotwy stała się przez chwilę centrum żużla goszcząc nie tylko rundę Speedway Grand Prix, ale przede wszystkim 2. Półfinał DPŚ wyłaniający ostatniego finalistę tegorocznego największego wydarzenia w kalendarzu. Zgodnie z przypuszczeniami awans wywalczyli Duńczycy, ale ci łatwego zadania nie mieli, bowiem po pierwszej kolejce zajmowali oni zaskakujące ostatnie miejsce. W drodze po cel, dziesięć oczek wywalczył Mikkel Michelsen, będąc obok Leona Madsena bardzo pewnym punktem zespołu.

– Jestem dumny z drużyny. Naprawdę nie zaczęliśmy najlepiej. Po tym pierwszym biegu zastanawiałem się co dalej zrobić. Trening wypadł dobrze. Wszyscy świetnie sobie na nim radziliśmy i wykręcaliśmy najszybsze czasy. Ale to tylko pokazuje, jak bardzo tor potrafi się zmienić między treningiem a samymi zawodami – rozpoczął Michelsen w rozmowie z fimspeedway.com – Myślę, że musimy siebie docenić. Poszło nam dobrze, ale w Warszawie taki początek już nam nie przejdzie. Musimy od samego początku jechać trochę lepiej. Uważam, że w Warszawie czeka nas prawdziwy dreszczowiec. To będzie chyba najbardziej ekscytujący finał DPŚ do oglądania od lat. Szykuje się walka czterech mocnych reprezentacji, z których każda ma wyrównany, silny skład. Będzie ciężko, ale jaram się tym wyzwaniem. Jestem po prostu dumny, że jestem częścią tej drużyny, reprezentuję swój kraj i nie mogę się już doczekać Warszawy – podkreślił.

Słów uznania nie krył wobec postawy swoich podopiecznych Nicki Pedersen, jednocześnie zaznaczając, że na PGE Narodowym wszystko jest możliwe, a żadna z reprezentacji nie będzie wyraźnym faworytem.

– Mieliśmy dobrą sesję treningową, ale kiedy przyszło do zawodów i pierwszych czterech biegów, zostaliśmy z myślą: „Woow! Co tu się w ogóle stało?!”. Zebrałem jednak chłopaków i szczerze porozmawialiśmy. Doskonale wiedzieli, co poszło nie tak i wprowadzili korekty w motocyklach. Powiedziałem, że musimy zachować spokój i skupić się na kolejnej serii biegów. Odwróciliśmy losy rywalizacji i jestem z nich naprawdę dumny. Najważniejsze, że chłopaki świetnie ze sobą współpracowali, to dla mnie kluczowe. Nie muszą być najlepszymi kumplami na co dzień, ale dopóki tu jesteśmy, musimy tworzyć zgrana paczkę – rozpoczął Pedersen – Gdy wchodzisz do finału DPŚ na tak dużej scenie, może wydarzyć się wszystko. Oczywiście jedziemy tam z nastawieniem, by dać z siebie absolutne maksimum. Zdecydowanie mierzymy w złoto. Inne drużyny, jak Polska czy Australia, są mocne, ale musimy patrzeć przede wszystkim na siebie i robić swoje. Miejmy nadzieję, że szczęście nam dopisze. Celujemy wysoko – zakończył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to