Deprecated: Funkcja WP_Dependencies->add_data() została wywołana z argumentem, którego użycie jest przestarzałe od wersji 6.9.0! Komentarze warunkowe IE są ignorowane przez wszystkie obsługiwane przeglądarki. in /home/vh10705/zuzelnews.pl/wp-includes/functions.php on line 6131

Żużel - Jakub Plutowski: Chciałbym kiedyś dorównać Bartoszowi Zmarzlikowi.

Podąża śladem dziadka, teraz jest jedną z większych nadziei Włókniarza Częstochowa. Poznajcie Jakuba Plutowskiego, który nie odpuszcza w drodze po swoje marzenia. Młodzian w rozmowie z naszym portalem podkreślał wielką rolę determinacji.

Mimo młodego wieku, Plutowski ma na swoim koncie już sporo sukcesów w kategoriach młodzieżowych, począwszy od miniżużla po 500RCC. Między innymi w 2023 roku został on drugim wicemistrzem świata na pojemności 125cc. W swojej kolekcji ma także złoty medal Pucharu Ekstraligi 85-140cc, gdzie zdominował rywali wygrywając z dwudziestopięciopunktową przewagą. To jednak, dopiero początek żużlowej drogi Jakuba Plutowskiego, który mierzy zdecydowanie wyżej i nie boi się o tym powiedzieć. Chciałby kiedyś dorównać wielkim. Czy mu się uda?

Grzegorz Adamczyk (ŻużelNews.pl): Opowiedz nam więcej, jak zaczęła się Twoja przygoda z żużlem? Kto Cię zainspirował, żeby wsiąść na motocykl i spróbować swoich sił?

Jakub Plutowski (Włókniarz Częstochowa): U nas w rodzinie żużel był od zawsze, mój dziadek trenował w Kolejarzu Opole, więc można powiedzieć, że to właśnie od niego wszystko się zaczęło. Od najmłodszych lat fascynowałem się tym sportem, a moimi idolami byli Tomasz Gollob i Bartosz Zmarzlik, którzy bardzo mnie inspirowali. Tata i dziadek dowiedzieli się kiedyś, że istnieje coś takiego jak miniżużel i postanowili zapisać mnie do klubu. Chcieli, żebym rozwijał się w barwach ekstraligowego zespołu, dlatego trafiłem do Włókniarza Częstochowa. Zanim jednak wsiadłem na żużlowy motocykl, jeździłem wcześniej na crossie, to tam złapałem pierwsze motocyklowe doświadczenie i pasję do prędkości.

Jak wyglądały Twoje początki we Włókniarzu? Pamiętasz swoje pierwsze treningi? Jak je wspominasz?

Do Włókniarza zapisałem się w lutym, cztery lata temu. Pierwsze treningi wspominam bardzo dobrze, nie były dla mnie aż tak trudne, bo wcześniej trenowałem już amatorsko z tatą, więc podstawy miałem opanowane. W kwietniu tego samego roku zdałem licencję na 125 ccm, a sezon potoczył się dla mnie naprawdę dobrze. Kilka razy udało mi się stanąć na podium w Pucharze Ekstraligi, a w klasyfikacji generalnej zająłem trzecie miejsce. Na zakończenie sezonu wygrałem też Puchar Prezydenta Częstochowy z kompletem punktów, co było dla mnie ogromną motywacją na przyszłość.

Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy? Nad czym najbardziej skupiasz się, kiedy wyjeżdżasz na tor?

Mój typowy dzień treningowy to przynajmniej siedem godzin poza domem. Często muszę zwalniać się ze szkoły, bo mam aż 125 kilometrów do stadionu. Na miejscu razem z tatą i dziadkiem przygotowujemy motocykl, dopasowują mi ustawienia tak, żeby jak najlepiej pasowały do danego toru. Sam trening zależy od planu trenerów: czasem skupiamy się na startach spod taśmy, innym razem na pierwszym łuku albo na akcjach na dystansie. Każdy trening to dla mnie szansa, żeby poprawić detale i być szybszym w kolejnych zawodach.

Co jest zdecydowanie najtrudniejsze w byciu żużlowcem Twoim zdaniem?

Najtrudniejsze w byciu żużlowcem jest chyba to, żeby być nieustraszonym. Na torze wszystko dzieje się bardzo szybko, nie ma czasu na zawahanie. Trzeba ufać sobie, motocyklowi i swoim umiejętnościom. Czasem zdarzają się upadki czy trudne momenty, ale ważne jest, żeby się nie poddawać i za każdym razem wstawać silniejszym. Właśnie tego uczy żużel odwagi, determinacji i odporności.

Starasz się podpatrywać starszych kolegów? Kto jest dla Ciebie wzorem, a może nawet idolem?

Na pewno staram się jak najwięcej podpatrywać starszych zawodników. Zawsze można się od nich czegoś nauczyć. Dużo też podpytuję trenerów, bo mają ogromne doświadczenie i potrafią wychwycić rzeczy, których sam bym nie zauważył. Z kolegami również często wymieniamy się spostrzeżeniami, pomagamy sobie nawzajem i analizujemy, co można poprawić. Jeśli chodzi o wzór do naśladowania, to zdecydowanie Bartosz Zmarzlik. Imponuje mi nie tylko swoją jazdą, ale też podejściem do sportu i profesjonalizmem. Chciałbym kiedyś dorównać mu pod względem determinacji i osiągnięć.

Gdy już podjeżdżasz pod taśmę, towarzyszy Ci stres? Co czujesz rywalizując na torze?

Stres pojawia się tylko przed pierwszym startem, to taki moment napięcia, kiedy czekam na podniesienie taśmy. Ale gdy tylko ruszam, wszystko mija. Na torze czuję głównie adrenalinę i prędkość, które po prostu uwielbiam. To właśnie te emocje sprawiają, że chcę jeździć coraz lepiej i dawać z siebie maksimum w każdym biegu.

Jakie masz sportowe marzenia? Gdzie widzisz się w perspektywie długoterminowej?

Moim największym marzeniem jest zostać mistrzem świata. To cel, do którego dążę każdego dnia. Chciałbym też w przyszłości ścigać się w PGE Ekstralidze i w cyklu Grand Prix, ale przede wszystkim zależy mi na tym, żeby być naprawdę dobrym żużlowcem takim, który zawsze daje z siebie wszystko i z każdym sezonem robi postępy.

Czego życzyłbyś sobie w kolejnym sezonie?

Kolejny sezon będzie dla mnie bardzo ważny, bo będę zdawał licencję na 500 ccm i przygotowywał się do startów w PGE Ekstralidze w kolejnym roku. Chciałbym dobrze przepracować ten czas, żeby jak najlepiej wejść na wyższy poziom. Marzy mi się też, żeby pokazać się z dobrej strony w zawodach młodzieżowych i zrobić kolejny krok w stronę spełnienia swoich sportowych celów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to