Żużel – Jerzy Kanclerz: To jest wyrobienie sobie marki.

Abramczyk Polonia Bydgoszcz zakończyła sezon 2026 długo wyczekiwanym sukcesem. Gryfy zameldowały się w PGE Ekstralidze, w której pragną namieszać. Prezes Jerzy Kanclerz nie ukrywa, że widzi pewnego zawodnika w szeregach swojej drużyny.

Bydgoszcz na sukces żużlowców i powrót do elity czarnego sportu w kraju czekała długie trzynaście lat. Wypełnienie celu w końcu nadeszło, a Jerzy Kanclerz w mig skompletował skład mogący pokusić się o naprawdę wiele. Do Krzysztofa Buczkowskiego, Szymona Woźniaka, Wiktora Przyjemskiego, Maksymiliana Pawełczaka dołączą Max Fricke oraz Ryan Douglas. Sternik Gryfów w rozmowie dla Gazety Pomorskiej wyjaśnił czym kierował się dobierając nowych zawodników.

– Dla mnie podstawa to odpowiedź na pytania, czy chcesz jechać w bydgoskiej drużynie i czy tor ci pasuje. Tych kandydatów było więcej. Podam przykład Maksyma Drabika. Zawodnik na wyjeździe dobry, ale u siebie w Grudziądzu słaby. Pozycja Polonii od kilku lat jest taka, że Jerzy Kanclerz w poniedziałek po meczu ten enter wciska. To jest też wyrobienie sobie marki. Zawodnik wie, że ma te pieniądze na koncie trzy, cztery dni po meczu. Może inwestować i ma spokojną głowę. Tych zespołów, które regularnie płacą, jest niewiele – rozpoczął Kanclerz.

Prezes Abramczyk Polonii w miejsce Oleksandra Loktayeva i Kaia Huckenbecka postawił na wyżej wspomniany duet. Fricke to wszak niezwykle sprawdzone nazwisko na torach PGE Ekstraligi, a Douglas to wschodząca bardzo szybko gwiazda. Sam angaż Australijczyka w pewnym stopniu wisiał na włosku, bowiem Hunters PSŻ był niezwykle blisko sensacyjnego awansu, lecz jak przyznaje Jerzy Kanclerz, był on spokojny o ten transfer.

– Ryan Douglas od trzech miesięcy jest po rozmowie ze mną. Dużo klubów chciało go pozyskać. Nawet niedawno był u nas i spytałem go, co by było, gdyby awansował z PSŻ-em. Odpowiedział mi, że podaliśmy sobie rękę. Cenię sobie słowność w dwie strony. Wiedziałem, że on dotrzyma słowa. Mało tego, różne kluby do niego dzwoniły, a on im odmawiał. On też chciał jeździć na torze, który mu pasuje, w stabilnym klubie, a trzecim motywem był Ashley Holloway, który go obsługuje. On pracuje w okolicach Bydgoszczy i przygotował trochę Ryana do rozmowy ze mną – tłumaczył działacz.

Jerzy Kanclerz nie ukrywa, że marzy mu się zbudowanie w Bydgoszczy ekipy godnej walki o miano Drużynowych Mistrzów Polski, a w tym mógłby pomóc chociażby Bartosz Zmarzlik, którego przyszłość po sezonie 2027 wcale pewna i jasna nie jest.

– W kolejce na pewno się ustawię, ale klubów, które chcą pozyskać Bartka na następne lata, jest co najmniej kilka. Każdy chciałby mieć go u siebie. To jest zawodnik, który na papierze gwarantuje zdobycz „dwucyfrową”. Na pewno wśród tych, którzy chcieliby go pozyskać, jest Jerzy Kanclerz. Nie zamykam drzwi. Widziałbym go w naszej drużynie. Ciągnąłby ten wózek, mając u boku takich zawodników jak Wiktor Przyjemski, Maksymilian Pawełczak czy nasz kapitan Szymek Woźniak, który ma z Bartkiem bardzo dobre relacje. Będę stał w kolejce i odezwę się do niego. On też jest osobą zero-jedynkową, więc na pewno mi odpowie, czy jest w ogóle zainteresowany – wyjaśnił.

Jeden komentarz do “Żużel – Jerzy Kanclerz: To jest wyrobienie sobie marki.”

  • Jestem pod wielkim wrażeniem tych rozmów prezesa Kanclerza ile trzeba było argumentów i przede wszystkim daru przekonania do Poloni Bydgoszcz.Panie Prezesie jest Pan Wielki

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to