Żużel – Matej Zagar nie zamierza odpuszczać. „O to będę się starał.”

Doświadczony Słoweniec ma za sobą absolutnie fatalny debiut w barwach H. Skrzydlewska Orła Łódź. Komandos nie traci ducha i wierzy, że w rewanżu pojedzie lepiej. 42 – latek podczas rozmowy w programie „Kolegium Żużlowe” poruszył temat zaległości Autona Unii wobec niego.

O meczu w Ostrowie jak najszybciej będą chcieli zapomnieć zawodnicy H. Skrzydlewska Orła na czele z Matejem Zagarem. Były uczestnik cyklu SGP i wieloletni zawodnik Stali Gorzów miał być sporą wartością dodaną do zestawienia Macieja Jądera i Hansa Andersena, a tym czasem 42 – latek nie wywalczył nawet punktu – Na pewno nie była to jazda, czy prędkość, którą sobie wyobrażałem. Miałem inny plan na ten mecz, ale najbardziej mi żal tylko jednej rzeczy, że H. Skrzydlewska Orzeł przeze mnie nie mógł wygrać, albo chociaż zremisować. Niestety to jest sport, to nie jest żadne wytłumaczenie. Dzień przed zawodami trenowałem w Łodzi, sprawdzałem sprzęt, który wrócił z serwisu i spisywał się znakomicie. O moim występie w rewanżu zadecyduje wspólny piątkowy trening. Przyjadę pozytywnie nastawiony i zobaczymy. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, lecz zawsze powtarzam, że w meczu powinni jechać najlepsi, najlepiej dysponowany zawodnicy – podkreślał.

Zagar mimo upływu lat, wierzy że nadal jest w stanie rywalizować na najwyższym poziomie – We mnie nadal jest chęć wygrywania. Nadal denerwuje mnie bardzo, kiedy nie idzie. Jak patrzę na Nickiego Pedersena to on ma to samo, albo to masz albo nie. Możesz trenować, nauczyć się żużla, ale wolę walki musisz mieć w sobie. Żałuje, że nie jestem młodszy, ale na razie moje ciało spisuje się znakomicie. Pozostaje w treningu non stop. Chciałbym jeździć jeszcze wiele lat – tłumaczył.

Słoweniec dopiero przed fazą play-down zdołał się wyrwać z Tarnowa, gdzie Unia zalegała zawodnikowi naprawdę mnóstwo pieniędzy. W programie, doświadczony żużlowiec zdecydował się opowiedzieć szerzej jak to wyglądało – Ja do Tarnowa nic nie mam. Tam wszystko pasowało, choć oczywiście był jeden problem – płatności były naprawdę prawie zerowe. Nie jestem jak inni zawodnicy, którzy płakali cały sezon. Zdecydowałem, że odejdę w momencie, kiedy powiedziałem sobie „dość tego”. Ale powtórzę, że Tarnów to bardzo fajne miasto, są tam dobrzy, chętni ludzie. To, że tak to się potoczyło to nie moja wina, ani kibiców – rozpoczął – Z panem Arturem Lewandowskim jestem w kontakcie, powoli ma to spłacać. Rozumiem, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy, to nie ma jak płacić. Chodzi o to, żeby każdy zawodnik dostawał takie same raty, a nie, że będą płacić tym, co zostali, a mi nie. O to się będę starał. Wysłałem pismo do Ekstraligi i KOL, żeby popatrzyli co się dzieję w Tarnowie. Procentowo wypłacono mi dopiero jedną czwartą wszystkich zaległości. Tu nie chodzi o to, czy jestem na plus, czy na minus. Ja chcę być w żużlu tylko po to, żeby robić dobry wynik. Kasa mnie przez większość sezonu nie martwiła, ale na końcu stwierdziłem, że trzeba zrobić jakąś linię, gdzie się mówi „koniec, wystarczy”. Tak jak mówiłem wcześniej – skąd licencja, skoro nie ma kasy jeszcze przed sezonem? – zakończył mocnym pytaniem retorycznym Matej Zagar.

Postaw mi kawę na buycoffee.to