Żużel – Mikkel Michelsen wraca do wydarzeń z Warszawy. „Ciężka noc dla nas.”

Reprezentacja Danii podczas niedawnego finału DPŚ w Warszawie wywalczyła srebrne medale. Do sukcesu zespół poprowadził Mikkel Michelsen, który zdobył tego dnia dwanaście oczek. Lider wicemistrzów świata odniósł się do sytuacji między nim, a Bartoszem Zmarzlikiem, która tak zaogniła atmosferę na trybunach.

Finał DPŚ dla reprezentacji Danii rozpoczął się wręcz fatalnie, a Nicki Pedersen mógł mówić o swoistym deja vu. Jego zawodnicy podobnie jak w półfinale w Rydze, w pierwszych gonitwach nie istnieli zbytnio, a rywale zdołali odjechać. Dobra postawa Mikkela Michelsena, przełożyła się na resztę kadrowiczów z kraju Hamleta, którzy rozpoczęli pogoń za Polakami i Australijczykami. Gospodarzy warszawskich zawodów udało się doścignąć, jednak na podopiecznych Marka Lemona zabrakło.

– To była ciężka noc dla nas. Powrót do walki po tych pierwszych ośmiu biegach i zdobycie srebra to wielkie osiągnięcie. Myślę, że możemy być z tego dumni – rozpoczął – Mogliśmy wrócić do domu z niczym. Walczyliśmy o ten powrót, a przed ostatnimi czteroma biegami, w teorii mieliśmy nawet szansę na złoto. Wymagało to trochę szczęścia, ale po moim upadku wszystko się zaprzepaściło. Skoro nie wywalczyliśmy wygranej to cieszę się, że zrobili to Australijczycy. Jechali świetnie przez cały wieczór. Byli równi od początku do końca – zaznaczył Michelsen dla fimspeedway.com.

Lider Danii odniósł się szerzej do wydarzeń tuż po swoim upadku, które sprawiły, że na długo ten finał będzie zapamiętany. Michelsen niemal od razu ruszył w stronę Zmarzlika, chcąc dorwać sześciokrotnego mistrza świata. Obaj zresztą sytuację później sobie wytłumaczyli, o czym opowiedział Duńczyk.

– Na pewno podgrzałem atmosferę, powinienem zaczekać na ceremonię pucharową i tam sobie wszystko spokojnie z Bartkiem wyjaśnić. Co mogę więcej powiedzieć, to była zwykła sytuacja torowa. Zrobiłem mały błąd próbując jechać za Maxem i zostałem po środku toru nie wiedząc, jak przejechać kolejny łuk. Wiedziałem, że Bartek był za mną. Postanowiłem pojechać trochę szerzej i wiedziałem, że wciśnie się pode mnie. Gdybym pozostał na swojej ścieżce uderzyłby we mnie. Mimo to rozumiem tę sytuację. Walczyliśmy o mistrzostwo i powinienem zostać przy kredzie, a przede wszystkim na motocyklu. Decyzja sędziego była słuszna i nie mam do niej uwag – rozpoczął – Zrobiło się gorąco, bo Bartek zawsze robi to samo, ale jest jak jest. To jest żużel. On tak się ściga, a ja mogłem być mądrzejszy i obronić się przed jego atakiem – przyznał otwarcie Michelsen.

– Na murawie wymieniliśmy kilka słów na ten temat. Nie będę wchodził w szczegóły, nie nazwałbym tego poważną dyskusją, a luźną rozmową. Mogłem powiedzieć kilka słów o jego stylu jazdy, ale to już przeszłość – zakończył lider Danii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to